Uważani za mistrzów sztuki przetrwania Szoszoni, to plemię Indian Ameryki Północnej, którzy zamieszkiwali niegdyś ogromne obszary w dzisiejszych stanach Idaho, Wyoming, Utah, Nevada, Oregon i Montana. Teraz jednak najwięcej Szoszonów zamieszkuje nie w amerykańskich rezerwatach Lemhi, Fort Hall czy Wind River, a w… słowackiej Žilinie! dowiedz się więcej
W ciągu jednego dnia byłem na dwóch meczach i to w dodatku w dwóch państwach. Zobaczyłem "futbol nowoczesny" jak równiez i ten, za którym tęsknią wszyscy wyznawcy hasła "against modern football". Odwiedziłem mecze niemieckiego Rot Weiss Essen i holenderskiego Vitesse Arnhem. dowiedz się więcej
Wyobraźcie sobie (tak, słowo “wyobraźcie” jest tu najlepszym z możliwych), że Tennis Borussia Berlin to klub wspierany przez różnego rodzaju organizacje… homoseksualne. Jego kibice, podobnie jak choćby fani Bohemians 1905 czy niemieckiego 1. FC Sankt-Pauli, walczą z nazizmem i rasizmem. dowiedz się więcej
Kibiców gości obserwowaliśmy w bliskości znicza olimpijskiego z igrzysk z 1936 roku i zabytkowego zagara – historycznych elementów stadionu, które dotychczas widziałem tylko w telewizji i na zdjeciach. Zresztą obiekt Herthy to swoiste połączenie starego z nowym – marmurów z czasów III Rzeszy (wybierał je sam Hitler!) z ultralekkimi materiałami z XXI w., z których zbudowany jest dach. dowiedz się więcej
Przyjeżdżając do Londynu miałem do wyboru trzy mecze: Arsenal w Lidze Mistrzów, Charlton w League One lub też AFC Wimbledon w Conference League. Oczywiście wybrałem najciekawiej zapowiadające się spotkanie ligi piątej. dowiedz się więcej
Postanowiłem pojechać na mecz do Londynu. Szukając najwygodniejszych opcji transportowych doszedłem do wniosku, że najlepiej do stolicy Anglii lecieć przez... Berlin. Powodem była oczywiście możliwość załapania się na mecz Unionu z Kaiserslautern. dowiedz się więcej
Dotychczas zwiedzałem zazwyczaj puste stadiony. Nadszedł jednak taki moment, gdy zawładnęła mną chęć bycia chociaż przez moment klasycznym "groundhopperem". Po ustaleniu terminu wyjazdu pozostało jedynie znaleźć ligę gdzie w ciągu jednego weekendu miałbym szansę zobaczyć jak najwięcej spotkań. Wybór padł na Bułgarię... dowiedz się więcej
Żaden z moich amerykańskich kolegów nie chciał mi towarzyszyć, obawiając się śmierci, kontuzji, zranionych uczuć, itd. A znajomi z Argentyny? Olvidalo! Ale i tak kupiłem bilet na czarnym rynku, potem tanią koszulkę River i w noc meczu udałem się do dzielnicy Belgrano na jedyne w swoim rodzaju duchowe doznanie. dowiedz się więcej
Czasami mam tak silną potrzebę obejrzenia piłkarskiego meczu na żywo, z trybun stadionu, że w jego poszukiwaniu jestem gotowy pokonać dziesiątki, a nawet setki kilometrów! Taki futbolowy głód przytrafił mi się chociażby ostatniego dnia października, kiedy to w związku z brakiem ciekawego spotkania w Pradze wybrałem się do niemieckiego Drezna… dowiedz się więcej
Jak ja nie lubię swoich urodzin! Na kilka dni przed tą nieszczęśliwą datą postanawiam uniknąć konieczności organizowana tzw. tańców-hulanek. Szybka decyzja: wyjeżdżam jak najdalej. Analiza najtańszych połączeń lotniczych jasno określa cel mej podróży. Przede mną weekend w Sarajewie! Obowiązkowo z licznymi akcentami piłkarskimi. dowiedz się więcej