-
- Zdjęcie:

- Data:
- 12.01.2010
- Tytuł:
Z futbolem przez świat: Otwarcie na Afrykę
- Treść:
-
Ostatnie wydarzenia związane z Pucharem Narodów Afryki zainspirowały mnie do tego, aby przyjrzeć się Czarnemu Lądowi - kontynentowi trapionemu wieloma problemami, gdzie futbol jest zdecydowanie sportem numer 1. To dzięki niemu oczy świata skierują się ku Afryce.
Czytaj cały cykl o futbolu w najdalszych krajach świata >>>
Afryka to najbiedniejszy kontynent świata. Mimo to jej ludność dynamicznie wzrasta i już niedługo przekroczy miliard ludzi. Problemy Afryki są powszechnie znane – bieda, głód, epidemie malarii czy AIDS. Wciąż jest wiele punktów zapalnych. Ostatnio często słyszymy o porwaniach statków w Somalii. Teraz w tragiczny dla piłkarzy sposób dali o sobie znać rebelianci.
Puchar Narodów Afryki
W Angoli, gdzie odbywa się tegoroczny Puchar Narodów Afryki, zamachu terrorystycznego na autokar piłkarzy Togo dokonał Front Wyzwolenia Enklawy Kabindy. Zginęli drugi trener oraz rzecznik prasowy drużyny, kilka osób zostało rannych. Piłkarze po naradzie chcieli jednak wziąć udział w turnieju, ostatecznie pod presją rządu Togo wrócili do domów. Sam turniej rozpoczął się wręcz niewiarygodnie. Takie spotkania nie zdarzają się często, chociaż to właśnie w Afryce istnieje największe prawdopodobieństwo, że na takie się trafi.
Zanim jednak rozpoczęto mecz inauguracyjny, gospodarze przygotowali ponad godzinną ceremonię otwarcia. Odbyła się na największym stadionie w trzymilionowej stolicy kraju, Luandzie. Mieści on 50 tysięcy kibiców. Poza nim na imprezę zostały przygotowane trzy mniejsze obiekty w: Kabindzie (20 tys. widzów), Bengueli (35 tys.) i Lubango (20 tys.). Jest to bardzo ważna inwestycja dla kraju, gdyż do tej pory piłkarze o normalnych stadionach mogli tylko pomarzyć. Aby je wybudować do pomocy sprowadzono 1 200 Chińczyków, a rząd Państwa Środka współfinansował inwestycję. Sam turniej jest również ogromnym wyzwaniem, szansą dla kraju, także dla wielu piłkarzy, którzy mają szansę pokazać się europejski menadżerom. Z roku na rok przybywa afrykańskich zawodników na europejskich boiskach, z coraz to nowych krajów.
Mistrzostwami żyje cała Afryka, a jest czym się emocjonować. Udowodnił to mecz Angoli z Mali. Chociaż na kwadrans przed końcem sektory z kibicami Mali zaczęły pustoszeć, to ich gwiazdy dokonały czegoś nieprawdopodobnego. Jeszcze w 78 min. gospodarze prowadzili 4-0 i nikt nie wierzył, że ten mecz może przejść do historii. Taki wynik można było uznać za sporą niespodziankę, mimo, że Angola jest gospodarzem i w historii osiągała więcej od rywali, z udziałem w Mundialu 2006 włącznie. Jednak to Mali ma w swoich szeregach znane gwiazdy i jest zdecydowanie wyżej w rankingu FIFA. Takich zawodników jak Diarra, Kanouté, Sissoko czy Keita nie trzeba przedstawiać. Dokonali czegoś niemożliwego. Podnieśli się i zdobyli cztery bramki w 79, 87, 92 i 94 minucie meczu!
Wczoraj mieliśmy do czynienia z kolejnymi niespodziankami. Malawi wygrało z Algierią 3-0, a Burkina Faso zremisowała z Wybrzeżem Kości Słoniowej 0-0. To jest cały urok tego kontynentu. Poziom także wzrasta, Afryka zaczyna gonić Europę i Amerykę. Niewykluczone, że podczas kolejnych MŚ ponownie będzie mogła wystawić 6 drużyn.
Wracając jeszcze do Angoli, nie oszałamia frekwencją na trybunach. W eliminacjach do Mistrzostw Świata średnia frekwencja wyniosła tylko 8 400 widzów (w 3 meczach), co oczywiście nie dało Angoli miejsca wśród 122 krajów, które osiągnęły frekwencję ponad 10 000, a w samej Afryce zajęła dopiero 39 miejsce. Podczas turnieju na razie jest średnio. Wprawdzie mecz z udziałem gospodarzy oglądał niemal komplet widzów (ok. 45 tysięcy), to jednak kolejny mecz Algierii z Malawi już tylko tysiąc. Przy tym trzeba pamiętać, że afrykańskich kibiców w wielu przypadkach nie stać na dalekie podróżowanie za swoją drużyną i zainteresowanie miejscowych bardzo znacząco wpływa na liczbę widzów.
Krótki mix eliminacji do Mistrzostw Świata na boiskach i trybunach:
Piłkarskie imprezy w Afryce
Futbol jest sportową szansą kontynentu. Poza piłką Afrykę kojarzy się z rajdem Dakar, który niestety ze względów bezpieczeństwa został przeniesiony do Ameryki Południowej, czy też ze świetnymi biegaczami długodystansowymi, którzy nie mają sobie równych. Teraz przed Afryką otwiera się świat futbolu. Najważniejszą imprezą będą oczywiście Mistrzostwa Świata w RPA, ale już rok wcześniej mogliśmy obserwować tam Puchar Konfederacji, który okazał się bardzo ciekawy i emocjonujący. Frekwencja wcale nie była zła – 36 556 widzów na mecz, co dało wynik tylko nieco słabszy od poprzedniego turnieju w Niemczech (37 694). Choć gdyby przy wyborze gospodarza Mundialu brano pod uwagę tylko popularność futbolu w poszczególnych krajach afrykańskich to RPA do faworytów by nie należało. Mimo to frekwencja na spotkaniach ligowych jest podobna do najlepszego wyniku polskiej Ekstraklasy, w sezonie 2008/9 wyniosła - 7 526 widzów na mecz. Czołowa trójka: Kaizer Chiefs (18 933) Bloem Celtic (15 966) i Orlando Pirates (15 733) zdecydowanie wyprzedziła pozostałe kluby.
W Egipcie zorganizowano MŚ do lat 20. Okazały się one frekwencyjnym sukcesem, a Mistrzem Świata została Ghana. Wszystkie spotkania na siedmiu stadionach obejrzało 1 331 720 widzów, co dało średnią 25 610 widzów na mecz! Najwięcej, bo prawie 82 tysiące kibiców, zgromadził mecz 1/8 finału pomiędzy Egiptem a Kostaryką. Gospodarze przegrali 0-2 i odpadli. Frekwencja jednak nie ucierpiała znacząco, wszystkie mecze ćwierć– i półfinałowe oglądało ponad 30 tysięcy, a finał ponad 67 tys. widzów.
Duże zainteresowanie wywołały Mistrzostwa Świata U-17 w Nigerii. Gospodarze dotarli do finału, gdzie ulegli Szwajcarom 0-1. Mecz na Stadionie Narodowym w Abudży oglądał komplet 60 tysięcy kibiców. Pozostałe stadiony (siedem) dysponują dużo mniejszymi pojemnościami. Największy z nich w Lagos może pomieścić 24 tysiące widzów. Średnia frekwencja była więc niższa niż w Egipcie i wyniosła 14 977 widzów na mecz. Wszystkie spotkania zgromadziły 778 787 widzów. Poza meczami gospodarzy najwięcej kibiców zgromadził mecz o 3. miejsce Kolumbia – Hiszpania (40 000) oraz spotkanie Brazylia – Meksyk (21 115).
Na trybunach od trąbek i zabawy po krwawe tragedie
Afryka to różnorodność na trybunach. Generalnie można podzielić na arabską północ i czarnoskórą resztę. Im bardziej na południe, tym więcej trąbek. Kulminację buczenia osiąga właśnie południe, czyli gospodarz Mundialu RPA. Słynne już vuvuzele dały się we znaki przybyszom z innych krajów podczas Pucharu Konfederacji. Jak się okazało trąbki, w Polsce znane jako „małyszówki”, na stadionach piłkarskich w nadmiarze są nie do zniesienia. Wzbudziły wiele dyskusji, prezydent FIFA Sepp Blatter rozważał nawet zakaz ich wnoszenia.
W pozostałych krajach na trybunach są tańce i zabawy, są gry na trąbkach, ale już częściej na tych prawdziwych. Po trybunach wokół boiska czasem przechodzą nawet korowody kibiców. Można to uznać za część miejscowej kultury. Afrykanie słyną z barwnych strojów i malowideł na ciele. Nie oznacza to jednak sielanki i bezpieczeństwa.
Podczas piłkarskich spotkań dochodziło do wielu zamieszek i tragedii. W tym roku przed meczem z Malawi w stolicy Wybrzeża Kości Słoniowej Abidżanie zginęły 22 osoby, a ponad 130 zostało rannych. Po tym, jak szturmujący tłum kibiców bez biletów chciał wejść na stadion zawaliła się jedna ze ścian stadionu. Panikę zwiększyła jeszcze interwencja policji, która nie mogła opanować tłumu i użyła gazu łzawiącego. We wrześniu 2008 tragedią zakończyły się zamieszki, jakie wybuchły podczas ligowego meczu w Butembi we wschodnim Kongo pomiędzy Socozaki i Nyuki System. Zginęło 13 osób. Powodem niepokojów było posądzenie jednego z piłkarzy o… odprawianie czarów. Kilka lat wcześniej w Lubumbaszi ponad 50 osób zostało rannych, 7 zginęło podczas zamieszek z policją, która użyła gazu łzawiącego.
Często do zamieszek dochodzi także w Ghanie. Do największej tragedii doszło w maju 2001 w stolicy Akrze gdzie pod naporem tłumu zginęły aż 123 osoby! W tym samym roku duża tragedia miała miejsce w RPA podczas meczu Kaizer Chiefs z Orlando Pirates, kiedy to na zapełniony już stadion wtargnęli kibice posiadający jeszcze bilety. Według szacunków na stadion mogący pomieścić 60 tysięcy widzów, weszło aż 100 tysięcy ludzi. Zginęły 43 osoby. Do poważnych zamieszek doszło po przegranym w 2005 roku pojedynku Mali z Togo, który to decydował o awansie na Mistrzostwa Świata. Wszystko zaczęło się już po zdobytej drugiej bramce przez Togo. Kibice wybiegli na boisko, mecz został przerwany, a zamieszki przeniosły się na ulice stolicy. Podobne tragedie działy się w Nigerii, Senegalu, Zimbabwe czy Zambii.
Na północy Afryki mentalność i kultura jest inna, ale fanatyzmu nie brakuje. Przekonaliśmy się o tym podczas ostatnich eliminacji do Mistrzostw Świata, kiedy to doszło niemal do wojny egipsko–algierskiej. W Libii podczas jednych z derbów Trypolisu w 1996 roku pomiędzy Al Ahli i Al-Ittihad zginęło 8 kibiców, a 39 zostało rannych.
Wielkie derby północy
Fanatyzm podczas spotkań ligowych w krajach północy – Egipcie, Maroku, Algierii, Tunezji czy Libii jest widoczny, szczególnie podczas derbów. W każdym z tych krajów odbywają się wielkie rywalizacje wewnątrz miast. Tutaj też ruch ultras stoi na wysokim poziomie, szczególnie dotyczy to Tunezji, która nie ma się czego wstydzić przed Europą. W tych krajach jest zdecydowanie więcej podobieństw do europejskich stadionów.
W Maroku klasykiem są derby Casablanki, które na Stade Mohamed V zawsze przyciągają komplet 67 widzów. Mierzą się w nich Wydad i Raja. W grudniu odwieczni rywale spotkali się po raz 107. Na boisku padł remis 1-1, na trybunach przed rozpoczęciem spotkania efektowne choreografie, tzw. kartoniady zaprezentowały grupy ultras Winners 2005 (Wydad) i Green Boys (Raja).
Choreografie przed meczem:
Doping fanów Wydadu:
W tym samym miesiącu odbywały się derby Kairu. Tym razem nie zgromadziły kompletu publiczności. Zdecydowaną przewagę na trybunach miał Al Ahly. Obie ekipy przygotowały oprawy. Fani Zamaleka zaprezentowali główną oprawę złożoną z kilku sektorówek i kartoniady z motywem „vendetty”. Kibice gospodarzy (Ultras Ahlawy) podczas głównej oprawy zaprezentowali flagi w różnych kolorach, sektorówkę z wystawionym językiem i napis utworzony z kartonów: „have fun”, a na dwóch transparentach „so it's not a derby - lets party”, co miało ośmieszyć rywala, który nie jest dla nich godnym rywalem i walczy zaledwie o utrzymanie w lidze. Ahly jest wciąż liderem, na boisku jednak zabawnie nie było i padł remis 0-0.
Kibice Al Ahly:
W Tunisie największe emocje wzbudzają pojedynki Clubu African i Espérance Sportive de Tunis. W minionym sezonie oba zespoły walczyły o mistrzostwo kraju. Górą było Espérance, które zdobyło 60 punków i o trzy wyprzedziło rywali zza miedzy. Oba kluby cieszą się dużą popularnością i podobną liczba fanów. Derby rozgrywa się na Stade 7 Novembre ze względu na większą pojemność – 65 000 miejsc. Na co dzień drużyny rozgrywają swoje mecze na Stade Olympique d'El Menzah, stadionie o pojemności 45 000. Podczas tych derbów oprawy są chyba najefektowniejsze. Często można zobaczyć choreografie i sektorówki wykonane z dużą starannością. Nie brak pirotechniki, głównie rac.
W Algierze derby stolicy także potrafią być fantastyczne i gorące. Mouloudia Club d'Alger (MC Algiers) rozgrywa swoje spotkania na potężnym Stade 5 Juillet 1962, który gościł już blisko 80 tysięczną publiczność. Ich największy rywal to Union Sportive de la Médina d'Alger (USM Alger). Niestety ostatnim, październikowym derbom daleko było do ideału. Z powodu wysokich cen biletów trybuny się nie zapełniły. Grupa „Ultras Verde Leone” kibicująca MCA przygotowała sektorówki, nie zabrakło pirotechniki, która w Algierii jest częstym elementem. Rywale także zaprezentowali sektorówkę grupy „I Rossi Algeri”. Jednak derby bez kompletu publiczności tracą swój prawdziwy klimat.
W Libii wielkie derby także oczywiście w stolicy – Trypolisie. Tutaj podobnie jak w poprzednich przypadkach grają na jednym stadionie Al-Ittihad oraz Al Ahly. June 11 Stadium może pomieścić ponad 65 tysięcy fanów. Kibice obu klubów też szykują oprawy – pirotechnika, sektorówki, flagi, serpentyny, szarfy czy kartoniady. W najwyższej klasie rozgrywkowej występują także inne stołeczne zespoły: Al Shat, Attersana, Almadina. Pięciu przedstawicieli ma także Benghazi, w tym tych najbardziej znanych: Al Ahly i Al Nasr, które także posiadają zorganizowane grupy kibiców. Taka liczba klubów z dwóch miast może dziwić, jednak Libia liczy niecałe 6,5 miliona mieszkańców, w większości skupionych właśnie wokół tych ośrodków.
Filmy z oprawami kibiców w Afryce:
m_ut | PortalKibica.pl
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.








