-
- Zdjęcie:

- Data:
- 10.03.2010
- Tytuł:
Z futbolem przez świat: Ameryka Centralna
- Treść:
-
Między Meksykiem a Kolumbią rozciąga się przesmyk łączący dwa kontynenty i tworzący Amerykę Centralną. Leży tam siedem niepozornych i nie za bogatych państw. Razem jednak są większe od Polski, liczą ponad 40 milionów ludności. Także tam kibice dopingują swoje ukochane kluby piłkarskie.
Czytaj więcej o futbolu w odległych krajach >>>
Podróż po Ameryce Środkowej zaczynamy od granicy z Meksykiem. Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć o malutkim Belize, gdzie kibicowanie i liga wygląda jak nasze klasy A. Ekstraklasa podzielona jest na dwie grupy po 6 zespołów, w tym większość istnieje dopiero od góra kilkunastu lat. Belize mając 300 tysięcy mieszkańców nigdy nie doczeka się wielkiej ligi i stadionów. O sukcesy sportowe i reprezentacyjne będzie bardzo trudno. Obecnie w rankingu FIFA plasuje się na 182 miejscu.
Gwatemala
Za to obok, także przy granicy z Meksykiem leży najludniejsze państwo regionu – Gwatemala licząca 13 milionów mieszkańców. Wbrew pozorom futbol w tym kraju ma długą historię. Pierwszy klub sportowy powstał w 1902 roku, federację powołano w 1919. Piłkarze wystąpili na trzech turniejach olimpijskich. Są to już dość odległe czasy, ostatni występ miał miejsce w 1988 roku. W 1968 roku zajęli najlepsze 6. miejsce. W Mistrzostwach Świata nigdy nie wystąpili. Naturalnie łatwiej było w mistrzostwach strefy CONCACAF. Raz udało się wygrać – w 1967 roku w Hondurasie. Końcówkę lat 60. można uznać za najlepszy okres reprezentacji. Obecnie jest słabiej. Przygoda z eliminacjami do MŚ zakończyła się na III rundzie. W grupie lepsze okazały się Trynidad i Tobago oraz USA. Zdecydowana większość zawodników gra w rodzimej lidze.
Zanim jednak o lidze, najpierw warto zacząć od kibiców na meczach reprezentacji. Nie brakuje na tych spotkaniach gorącego dopingu. Stadion narodowy może pomieścić ok. 30 tysięcy widzów. Podczas eliminacji do MŚ w RPA zapełniał się on dość szczelnie - średnio prawie 25 tysiącami kibiców. Znajduje się on oczywiście w stolicy kraju - Gwatemala City. Grają na nim dwa kluby - CSD Municipal i CSD Comunicaciones. Kibice tego pierwszego to Ultra Roja. Znani są od początku lat 90. z głośnego i żywiołowego dopingu, jak również z problemów, które wywołują podczas meczów, szczególnie derbowych z Comunicaciones. Zawsze ubrani w czerwone koszulki potrafią zebrać na ważny mecz nawet kilkutysięczny młyn. Oprawy nie są skomplikowane, dużo w nich balonów, serpentyn, konfetti, ale przede wszystkim pirotechniki – świece dymne, race, stroboskopy, różne fajerwerki. Ich rywale to Ultra Sur, barra powstała w 1996 roku. Wprowadzała styl argentyński, głośnego dopingu przez 90 minut, dużo flag i środków pirotechnicznych. To dobrze zorganizowana ekipa, uznawana nawet za najlepszą w kraju.
Równie silną pozycję ma klub z drugiego co do wielkości miasta, Quetzaltenango. Jego pełna nazwa brzmi - Club Social y Deportivo Xelajú Mario Camposeco, krócej – Xelaju MC. Założony w 1928 roku klub dysponuje dużo mniejszym obiektem na około 11 tysięcy widzów, ale ma równie oddanych fanów. Barra Sexto Estado potrafi stworzyć dobrą atmosferę. Za oprawę służą parasole, jest dużo flag, kibice z wymalowanymi twarzami w barwach klubowych, z racami i flagami siedzący na ogrodzeniu, po prostu wielka fiesta. Jednym słowem „against modern football”. Czy tam komuś na stadionie przeszkadza pirotechnika?
Sporą liczbę kibiców (jak na Gwatemalę) przyciąga Club Deportivo Suchitepéquez. Maksymalnie na mecz może przyjść 10 tysięcy widzów. Wprawdzie komplety na stadionie nie są częste, jednak na najważniejszych atmosfera na stadionie wygląda tak:
Małe oprawy można jeszcze spotkać na meczach Peñarolu La Mesilla, Heredii Jaguares, Juventudu Retalteca czy Aurory Guatemala. W obecnym sezonie średnia frekwencja oscyluje w okolicach 1,5 tysiąca widzów na mecz. Na razie najwięcej fanów przyciągnęły derby stolicy pomiędzy Municipal a Comunicaciones - ponad 8 tysięcy. W Lidze Mistrzów CONCACAF w eliminacjach z kretesem odpadł Club Deportivo Jalapa, który w dwumeczu uległ CF Pachuca aż 1-10. Honoru kraju broni więc Comunicaciones. Udało się mu wyjść z grupy i zagra w ćwierćfinale z… Pachucą. W Lidze Mistrzów Comunicaciones przyciąga na własny stadion prawie 7 tysięcy kibiców, co należy uznać za bardzo przyzwoity wynik.
Od południa z Gwatemalą graniczą dwa państwa: Honduras i Salwador. W tych krajach futbol to coś więcej niż sport. W 1969 roku pojedynki tych dwóch krajów wyglądały wręcz jak wojna.
Honduras
Zacznijmy od finalisty obecnego mundialu - Hondurasu, który świętował awans po 28 latach. Naród podzielony na dwa zwaśnione obozy polityczne przez chwilę mógł zapomnieć o problemach i fetować na ulicach sukces futbolistów. Co ciekawe, awans zapewnił sobie po zwycięstwie nad… Salwadorem. Cudem uniknął baraży, gdyż Kostaryka straciła zwycięstwo w meczu z USA w 95 minucie. Podczas eliminacji Honduras i Salwador gromadziły na stadionach bardzo wielu widzów. W Hondurasie było to ponad 33 tysiące na mecz. Stadion narodowy może pomieścić 40 tysięcy fanów i znajduje się w San Pedro Sula. Na co dzień gra na nim Deportivo Marathón. Jednak inny obiekt jest miejscem największych wydarzeń ligowych.
Tym jest 30-tysięczny Estadio Tiburcio Carías Andino w stolicy, Tegucigalpie. Tutaj odbywają się derby stolicy pomiędzy Deportivo Motagua a Olimpią. W lipcu doszło pomiędzy fanami obu drużyn do poważnych zamieszek, w wyniku których zginęły dwie osoby, a 16 zostało rannych. Policja użyła broni, zaś fani obu drużyn obrzucali się wszystkim, co mięli pod ręką. Później na ulicach walczyli z policjantami. Te dwie ekipy przodują w Hondurasie. Fani Olimpii to La Ultra Fiel, czołowa ekipa Ameryki Centralnej. W ich oprawach widać dużo pirotechniki, flag. Nie brak także ogromnej sektorówki. Podobnie jest u rywala zza miedzy. Los Revolucionarios 1928 i La Macro Azurra dbają o atmosferę i oprawy na stadionie. Oba kluby mają długoletnią tradycję. Olimpia istnieje od 1912, Motagua od 1928 roku. W ostatni weekend lutego ponad 16 tys. widzów oglądało kolejne derby. Dzięki temu średnia w trwającym obecnie sezonie ligowym osiągnęła 3 tysiące widzów na mecz.
W San Pedro Sula, 800 tysięcznym mieście, gra już wspomniany wcześniej Marathon. Jego zagorzali fani to Furia Verde. Głośno dopingująca i żywiołowa ekipa. Na przeciętne mecze chodzi po 1-2 tysiące kibiców. Na ważniejsze po 5 tysięcy. Jeżeli drużyna walczy w finale o mistrzostwo stadion wypełnia się po brzegi. Ważnym elementem spotkań są oprawy – flagowiska, serpentyny i pirotechnika. Tak Furia Verde bawi się podczas meczów:
W mieście mają konkurenta – La Mega Barra, czyli fanów Realu Espana. Frekwencje na trybunach mają podobną. Także są czołową ekipą w kraju. Poza nimi w lidze są nieco mniejsze ekipy np. Los Desamparados (CD Platense), La 12 Comayaüense (Hispano FC). Co ciekawe, w Hondurasie istnieje „krojenie flag”. Poniżej akcja sprzed kilku lat fanów Realu na flagi Olimpii:
Salwador
W sąsiednim Salwadorze też jest kilka grup kibicowskich. Najbardziej znana to Ultra Blanca – fani Alianza FC. To klub ze stolicy, San Salwador. Drużyna gra na dużym Estadio Cuscatlán, który może pomieścić ponad 40 tysięcy kibiców. Biała armia wspiera swój zespół nie tylko u siebie, ale także na wyjazdach. Podobny potencjał mają fani CD FAS - Turba Roja z Santa Ana. Te ekipy potrafią dopingować nawet w kilka tysięcy osób. Niewiele ustępuje im Furia Pampera wspierająca piłkarzy CD Luis Ángel Firpo. Powstała w 1990 roku, stale się rozwija, rośnie także popularność samego klubu. Jeszcze jedną znaczącą ekipą jest CD Águila z San Miguel. Oczywiście na meczach jest ultras. Podobnie jak w całej okolicy oparty na pirotechnice. Mniejsze grupy kibiców dopingują kluby Atlético Balboa CD czy Isidro Metapán, który reprezentuje kraj w obecnym sezonie w Lidze Mistrzów. Średnio na meczach bywa jednak tylko 2300 widzów. Salwador nie jest piłkarskim outsiderem. Ma na swoim koncie udział w Mistrzostwach Świata w 1970 i 1982 roku.
Pokaz pirotechniczny kibiców CD FAS
Nikaragua
Kierując się dalej na południe trafimy do Nikaragui. Tam futbol dopiero raczkuje i o popularność walczy z baseballem. Ten kraj zaliczany do biednych ma bardzo zaniedbaną infrastrukturę sportową. FIFA realizuje program rozwoju takich krajów przez pomoc m.in. w poprawie stanu boisk, współfinansowaniu budowy stadionów. Reprezentacja nie ma na swoim koncie żadnych sukcesów. Dopiero w minionym roku udało się jej zakwalifikować do Złotego Pucharu CONCACAF. Przygoda zakończyła się na I rundzie. Kluby także mogą tylko pomarzyć o grze w Lidze Mistrzów. Mimo to można tu znaleźć aktywnych fanów piłki nożnej. Na pierwszą pozycję wysuwa się Real Esteli. Esteli to jedno z największych miast Nikaragui, liczy ponad 100 tysięcy mieszkańców. Stadion może pomieścić niecałe 5 tysięcy widzów, ale jest jednym z najlepszych i najładniejszych obiektów w kraju. Posiada sztuczne oświetlenie, co jeszcze nie jest wszechobecnym standardem.
Co ważne, przyciąga najwięcej kibiców, także na wyjazdach. Kibiców często niespokojnych. W 2004 roku z powodu wybuchu środków pirotechnicznych na jednym z meczów rannych zostało 14 osób. Pirotechnika jest oczywiście głównym elementem stadionowej oprawy. Nawet w Nikaragui dochodzi do zamieszek na trybunach. W tym sezonie podczas meczu w Esteli dali o sobie znać fani Deportivo Ocotal, którzy starli się z policją. Z niedużego 30-tysięcznego Ocotal przybyło ich około 200. O ich „stadionie” nie warto pisać, typowe klepisko z naszej A klasy. Poza tymi ekipami na 100-200 osobowy młyn dopingujący zawodników mogą liczyć zawodnicy na stadionie Xilotepelt FC. Grupa przygotowująca oprawy to Ultra Sur, są to oprawy bardzo skromne. Aktywnych kibiców posiada jeszcze Diriangén FC, także z niedużego miasta Diriamba. Doping i oprawy przygotowuje Barra Cacique. Grupa dopingująca to średnio ok. 200 osób. Na stadionie może zmieścić się około 7 tysięcy widzów. Dzięki pomocy FIFA, w stolicy kraju powstaje wreszcie piłkarski stadion narodowy z prawdziwego zdarzenia, ze sztuczną nawierzchnią i mogący pomieścić 20 tysięcy kibiców.
Starcia fanów Deportivo Ocotal z policją
Kostaryka
Wracamy na wyższy szczebel. Kostaryka to drużyna, którą dobrze znamy z Mistrzostw Świata w 2006 roku. To trzeci po Meksyku i USA najbardziej utytułowany kraj strefy CONCACAF. Największy sukces osiągnęła na Mistrzostwach Świata w 1990, gdzie w grupie pokonała Szwecję i Szkocję. Dotarła do 1/8 finału i tam musiała uznać wyższość Czechosłowacji. Trzykrotnie wygrywała Puchar CONCACAF, w sumie 8 razy stawała na podium tych rozgrywek. Trzykrotnie występowała w Copa America, dwa razy dochodząc do ćwierćfinałów. Trudno więc dziwić się, że w tym niewielkim 4,5 milionowym kraju piłka nożna jest bardzo popularna. Najbardziej znaną ekipą jest Ultra Morada. Powstała w 1995 roku z myślą, aby zorganizować kibiców Deportivo Saprissa San Jose. Władze klubu popierały tą inicjatywę. Z czasem jednak barry miały coraz gorszą opinię z powodu przemocy na stadionach. W ostatnim czasie Ultra Morada znowu odżyła. Przygotowują oprawy z dużą ilością piro – race, świece dymne, ognie rzymskie, flagowiska, baloniady. Mają także dużą koszulkę klubową oraz ogromną sektorówkę zajmującą całą trybunę za bramką, gdy jest wypełniona młyn może liczyć nawet cztery tysiące osób. Często do opraw służą serpentyny, w dużych ilościach…
Poza stolicą miasta są niewielkie. Jednym z nich jest 46-tysięczna Alajuela, gdzie gra zespół Liga Deportiva Alajuelense – LDA. Tym bardziej godne podkreślenia jest to, że miejscowi fani są aktywni i licznie wspierają swój klub. Barra La 12 podobnie jak większość w regionie powstała w pierwszej połowie lat 90. Na początku była to mała grupa, która postanowiła dopingować piłkarzy. Pierwszym poważnym wyjazdem zagranicznym był wyjazd do Panama City w sierpniu 2000 roku. Na meczach coraz częściej pojawiał się ultras. W dopingu pomagają bębny i perkusja. Młyn średnio liczy po kilkaset osób, w zależności od rangi spotkania. Na mecze przybywają fani z innych miejscowości. Stadion może zmieścić prawie 18 tysięcy, jest jednym z największych w lidze. Trzecią barrą na Kostaryce jest Garra Herediano, nie przepadająca za fanami LDA. To ekipa z kolejnego kostarykańskiego miasta – Heredia. Swoją siedzibę ma w nim założony w 1921 roku Club Sport Herediano. Ma mniej fanów niż wcześniej wymienione kluby. Do tego są jeszcze mniejsze ekipy - Fuerza Azul (CS Cartagines), Turba Poeta (Asociación Deportiva Ramonense), Naranja Mecánica (Puntarenas FC), Los norteños asesinos (AD San Carlos).
Panama
Z piłkarskiej Kostaryki docieramy do Panamy. Futbol w Panamie przeżywa odrodzenie. W 2005 roku reprezentacja tego kraju w CONCACAF Gold Cup dotarła aż do finału przegrywając z USA dopiero w rzutach karnych. W eliminacjach do obecnego Mundialu Panamczycy mieli trudne zadanie, gdyż w II rundzie trafili na Salwador, z którym sobie nie poradzili. Z Panamy pochodzi zawodnik Lecha Poznań Luis Henríquez. W obecnej edycji Ligi Mistrzów bardzo dobrze spisuje się klub Árabe Unido z miasta Colon. W ćwierćfinale zagra z meksykańskim Cruz Azul. Niestety dysponuje bardzo małym stadionem, zaledwie na 3 tysiące widzów. Miejscowy fan klub dopingujący piłkarzy siłą rzeczy nie jest liczny. Jednak nawet tam kibice próbują ubarwiać mecze racami.
Ruch kibicwoski, o ile o takim w ogóle można mówić jest bardzo, bardzo skromny. Gdzieniegdzie można zobaczyć drobne akcenty klubowe jak sektorówka kibiców Tauro FC czy flagi Chorillo FC. Kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców – Ultra Roja dopinguje zespół San Francisco FC. Nieco liczniejsza jest podczas ważnych meczów w pucharach czy na szczycie w lidze. Nowy obiekt klubu bardziej przypomina nasz „Orlik”. Sztuczna nawierzchnia prezentuje się bardzo dobrze, niewielkie trybuny mogą pomieścić 3 tysiące widzów. W stolicy, Panama City powstaje stadion z prawdziwego zdarzenia. Estadio Rommel Fernandez zostaje przebudowany i ma mieścić 45 tysięcy widzów. Na nim swe mecze będzie rozgrywać reprezentacja, a także drużyny występujące w pucharach klubowych. Porównując z ligowymi obiektami ten zapowiada się kosmicznie. Budują go Chińczycy w ramach partnerstwa między krajami.
m_ut | PortalKibica.pl
Zdjęcia:
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.













