-
- Zdjęcie:

- Data:
- 26.02.2010
- Tytuł:
Ultrawywiad: Ekipa Piątek 13-go
- Treść:
-
Mało kto wie, że ultrasi GKS-u są jedną z najstarszych formacji w Ekstraklasie. O założonej przed ośmioma laty grupie kibicowska Polska usłyszała dopiero 2006 roku, kiedy to Bełchatów otarł się o mistrzostwo. Od tamtego czasu zapaleńcy ze Sportowej nie dają o sobie już zapomnieć. Zapraszamy na ostatni Ultrawywiad, z formacją Ekipa Piątek 13-go!
Czytaj wszystkie Ultrawywiady >>>
Dzięki modernizacji stadionu bełchatowscy ultrasi nie mogą narzekać na warunki pracy. Z roku na rok choreografie na Sportowej stoją na coraz wyższym poziomie. Szczególnie w oczy rzuca się ich rozmach, jak choćby wielkiej sektorówki - „Bełchatowskie złoto”. Gieksiarzom życie utrudnia głównie słaba frekwencja, o dobrą kartoniadę mogą pokusić się tylko podczas meczów z potentatami. Dlatego też spotkania z czołówką tabeli, przyciągające na stadion przeważnie komplet publiczności, są dla formacji Ekipa Piątek 13-go najlepszą okazją do prezentacji swego kunsztu. Tak właśnie było jesienią, gdy na Sportową zawitała Legia. Pierwsza w Bełchatowie oprawa z wykorzystaniem dachu pokazała, na co tak naprawdę stać tych chłopaków.
PortalKibica.pl: Kiedy powstała Wasza grupa i jakie są okoliczności jej założenia? Jesteście pierwszą grupą ultras w Bełchatowie, czy kontynuujecie dzieło jakieś nieistniejącej już formacji?
EP13: Ekipa Piątek 13-go powstała 13 września 2002 roku, oczywiście w piątek, jako pierwsza grupa ultras w Bełchatowie. Po kilku latach działalność spadła niemal do zera, gdyż z pierwszego składu grupy większość chłopaków zajęła się innymi równie ważnymi aspektami kibicowskiego rzemiosła ;-). W tym momencie ciężar tworzenia opraw przejęła prężnie działająca internetowa grupa „Greenternet F@ns`03” (GNF). Jednak nasza grupa w odmłodzonym składzie reaktywowała się 13 maja 2005 roku i działa do dnia dzisiejszego jako główny twórca choreografii na naszym stadionie.
Zdaje się, że obecnie w Bełchatowie działa również formacja Bełchatowscy Patrioci. Jak układają się Wam z nimi stosunki?
Jest to grupa młodych osób, powstała w 2008 roku, która chętnie działa i ogólnie stara się pomagać na trybunach. Udało im się już zorganizować samodzielnie jedną oprawę, wydać vlepki itd. Nasze stosunki układają się bardzo dobrze, o czym może świadczyć ich pomoc przy naszych oprawach.
Jak liczna jest Wasza formacja? I czy są w waszych szeregach kobiety?
W skład EP13 wchodzi 9 osób. Kobiet nie stwierdzono :-)
Jak na przestrzeni lat zmieniła się Wasza grupa?
Od 2005 działają prawie same osoby, nie ma większych zmian. Natomiast tak jak wspomnieliśmy, pierwszy skład tworzący grupę w 2002 roku też jest obecny na trybunach, ale już nie zajmuje się oprawami. Są to dziś osoby decyzyjne w strukturze kibiców GKS-u (m.in. ze stowarzyszenia i ekipy VB`05), można więc powiedzieć, że „EP`13” bardzo mocno zaznaczyło się w naszej historii, bo wychowało już dwa pokolenia bardzo oddanych sprawie kibiców!
Przeszłość. Jak wyglądały początki Waszej działalności? Pierwsze problemy, sukcesy i pewnie nieco inne niż dziś realia.
Początki były bardzo trudne. Byliśmy młodzi i chętni do pracy, ale to nie wystarczało. Potrzebne były pieniądze, by coś stworzyć. Na początku fundusze były tylko z własnych składek, a rozmaitych problemów było dużo - malowania w ciasnych miejscach, w garażach, zero komfortu. Były to małe oprawy. Obecnym składem zaczęliśmy działać od oprawy jeszcze w drugiej lidze z Koroną Kielce, była to prosta kartoniada i pirotechnika. Pierwszym naszym osiągnięciem była oprawa z Widzewem, kiedy to udało nam się zrobić pierwszą naszą sektorówkę i długi transparent.
Dziś. Jak Wasza praca-pasja wygląda dziś? Jest łatwiej czy trudniej niż kilka lat temu?
Zdecydowanie jest łatwiej. Mamy swoje miejsce, gdzie tworzymy nasze oprawy. Z pieniędzmi też jest lepiej niż kiedyś, ludzie chętniej wrzucają na meczach do puszek widząc efektowną oprawę.
Przyszłość. Jak widzicie Waszą działalność w przyszłości? Stawiacie sobie już jakieś cele, zamierzenia?
Na pewno mamy liczne pomysły, które będziemy chcieli zrealizować. Nowe pamiątki, choreografie. Chcemy też edukować kibicowsko i przygotowywać do pracy młodsze pokolenia, aby mogły nas w przyszłości godnie zastąpić.
Największy sukces i porażka?
Największym sukcesem jest chyba oprawa na niedawnym meczu z Legią, kiedy to pierwszy raz w historii użyliśmy dachu. Choreografię tworzyła sektorówka opuszczona z dachu z twarzą czarodzieja, niżej na sektorze druga sektorówka, gdzie były jego ręce i czarodziejska kula, a w niej nasz "drugi dom". Po bokach transparenty na kijach, które tworzyły blokowisko. Na płocie mieniący się transparent od blasku jupiterów. Całość dała dobry efekt. Wizualnie jeszcze lepiej wyszło „Bełchatowskie złoto”, przy którym był z kolei ogrom pracy malarskiej.
Jeśli chodzi o porażkę, to chyba oprawa sprzed kilku lat z meczu z Koroną, rozgrywanego zimą. Mieliśmy przygotowane kartony z naszym charakterystycznym „pasiakiem” i transparent "Bełchatowski styl". Niestety fatalna pogoda pokrzyżowała plany i trybuna południowa świeciła pustkami. Postanowiliśmy pokazać to na trybunie zachodniej, ale niestety większość tzw. pikników utrudniła nam zadanie nie podnosząc i wyrzucając kartony.
Jak jesteście odbierani w Bełchatowie, a szczególnie przez kibiców GKS-u? Jak to wygląda przy samej prezentacji opraw?
Coraz więcej osób wrzuca pieniążki do puszek, wiec można powiedzieć, że ludzie doceniają naszą pracę. Przy prezentacjach jest dużo lepiej niż to było jeszcze kilka lat temu. Ludzie nie mają pretensji o to, że np. transparent zasłania im widok, chociaż zdarzają się wyjątki. Ale generalnie cała nasza trybuna południowa coraz częściej zaczyna przypominać jeden duży młyn, gdzie przychodzą wszyscy starsi i młodsi ludzie, chcący aktywnie kibicować. Bywa nas tam od kilkuset, aż do 1500 osób na wspomnianym meczu z Legią. Pikniki zainteresowane tylko poczynaniami grajków zostają generalnie na prostej.
Jak układają się Wasze stosunki z Klubem?
Stosunki z klubem są ogólnie dobre, nie ma większych problemów. Drobne różnice zdań są na bieżąco dyskutowane z działaczami przez ludzi ze Stowarzyszenia Sympatyków GKS Bełchatów, które reprezentuje wszystkie grupy kibiców naszego klubu.
Wrogowie...Czy istnieją w Bełchatowie jakieś nieprzychylne Wam środowiska?
Jedyni wrogowie to kibice małego „Fan Clubu Barcelony” ;-), rzekomo z datą założenia w 1991 roku, choć nazwy FCB używają dopiero od 2006 roku (dodali sobie jako grupa, bagatela, 15 lat :-). Ogólnie wszystkie inne środowiska w naszym mieście są w miarę przychylnie nastawione do zorganizowanego ruchu ultras. Mamy na myśli władze miasta, czy bełchatowskiej kopalni - popierają wszystkie pozytywne aspekty dopingu i opraw. Wszystkim razem zależy bowiem na dobrej frekwencji i atmosferze na trybunach, gdy gra Duma Bełchatowa.
Skąd czerpiecie pomysły na choreo? Wszystko wykonujecie sami, czy zdarza Wam się zaczerpnąć specjalistycznej pomocy?
Pomysły rodzą się w naszych głowach. Ktoś podrzuci jakiś pomysł, druga osoba coś wtrąci i wychodzi coś fajnego. Od powstania pomysłu do jego realizacji przechodzi on naprawdę dużo zmian. Nigdy nie korzystaliśmy ze specjalistycznych pomocy, wszystko wykonujemy sami.
W ostatnim czasie zbieracie coraz więcej bardzo pozytywnych opinii, coraz bardziej doceniana jest Wasza praca, coraz bardziej podobają się Wasze oprawy, jak choćby ta z ostatniego meczu z Legią. Jak widzicie się na ekstraklasowej scenie ultras?
Po okresie zastoju, mozolnie znów pniemy się w górę, choć do szczytu nam na pewno bardzo daleko. Cieszymy się, że to, co robimy zaczęło się podobać i jest doceniane przez innych, na pewno dodaje nam to motywacji do tworzenia nowych, jeszcze lepszych choreografii. Krytyka również jest potrzebna, bo mobilizuje do jeszcze bardziej wytężonej pracy.
Pieniądze. W jakim stopniu zbiórki przeprowadzane w trakcie meczy zaspokajają koszty choreografii? Macie dodatkowe źródło dochodów?
Ilość pieniędzy w puchach jest bardzo zróżnicowania, zależy od frekwencji, wyniku meczu, tego, czy poprzednie oprawy się podobały. Bardzo ważna jest też sama organizacja zbiórki - gdy nagłaśniamy akcję zbierania, są ulotki i plakaty, a fani zbierający w puszki budzą zaufanie i są odpowiednio oznakowani, to czasem przy małej frekwencji ilość zebranych pieniędzy jest porównywalna do tych zbiórek z meczów z wysoką frekwencją. Niestety nie są to aż takie duże sumy, żebyśmy mogli tylko z tych środków stworzyć większą oprawę. Dlatego pieniądze zdobywamy też ze sprzedaży koszulek, szalików, smyczy i innych pamiątek klubowych i kibicowskich. Od czasu do czasu jesteśmy też wspomagani środkami finansowymi wypracowanymi przez nasze stowarzyszenie.
Zobacz oprawy GKS-u Bełchatów z ostatnich sezonów >>>
Co myślicie o sponsorowaniu ultraski przez sponsorów klubowych czy też przez same kluby, tak jak to np. miało miejsce w Krakowie. Pojawiają się głosy, że taka współpraca to brzydką mówiąc „sprzedanie się”.
Głosy u nas w grupie są w tym temacie podzielone. Na pewno przyjemniej jest oglądać swoją oprawę stworzoną ze zdobytych przez siebie pieniędzy, niż od sponsora.
Ultrasem być od kuchni. W kibicowskim światku powszechnie uważa się, że ultrasowanie nieodłącznie wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Na jak wielkie wyrzeczenia musi być gotowy ultras w Bełchatowie?
Na pewno czasem trzeba zrezygnować z niektórych rzeczy. Pojawia się problem, gdy musisz wybierać pomiędzy rodziną/dziewczyną, a malowaniem, spotkaniem z chłopakami. Często zarywamy noce, dnie, szkołę czy kombinujemy jak urwać się z pracy, żeby dopiąć wszystko przed meczem na ostatni guzik.
Jak ocenisz mijający rok na krajowej scenie ultras? Największe zaskoczenie pozywane, negatywne, co zapamiętamy z 2009 roku?
Brakowało w dużej mierze opraw "wielkich". Budowy stadionów, konflikty z działaczami bardzo utrudniły oprawy wielu grupom. Duży postęp zrobiły według mnie Polonia Bytom, Odra Wodzisław, Korona Kielce, również Zagłębie Lubin na nowym stadionie dobrze sobie radzi. Wielkim pozytywem jest oprawa Korony z meczu z Zagłębiem. Wyszło im to naprawdę super. Jeśli chodzi o negatywy to chyba ciągnący się od dawna konflikt kibiców Legii z klubem. Sytuacja ta pozostawia duży niesmak.
Europa. Jak na jej tle oceniasz polskie ultras. Kto podoba Ci się najbardziej?
Wydaje mi się, że nasza scena ultras stoi na dobrym poziomie i jest wysoko w Europie. Radzimy sobie naprawdę dobrze. Szkoda, że coraz mniej jest na stadionach pirotechniki, niestety kary robią swoje. Moimi ulubionymi ekipami w Europie pod względem opraw są Borussia Dortmund i Rapid Wiedeń. Inne osoby z grupy cenią sobie np. scenę bałkańską, gdzie choreografie się proste, za to doping i ogólnie atmosfera są bardzo żywiołowe i niesamowite.
Reprezentacja. W ostatnim czasie coraz więcej ekip coraz poważniej traktuje mecze kadry. Jaki stosunek do kibicowania kadrze panuje w Bełchatowie? Organizujecie jakieś wyjazdy na mecze reprezentacji?
Na kadrę jeżdżą zazwyczaj kilkuosobowe grupy. Większych wypadów raczej nie organizujemy, ostatni taki przypadek to kilkunastu fanatyków GKS-u na wyjeździe w Belgii, autokarem razem z kilkoma innymi ekipami. Kiedyś nasza flaga „Bełchatów” wraz z 2-3 zapaleńcami pojawiała się w Baku, Belfaście, Sztokholmie, San Marino i innych krajach. Jednak na dzień dzisiejszy nie ma ciśnienia na kadrę, co nie znaczy, że to się nie zmieni.
A co w tym pięknego?
Cała nasza pasja jest piękna. Spotkania z kumplami, wspólne tworzenie choreografii. Mecze razem z osobami stojącymi obok, z którymi tak wiele wspólnego Cię łączy, radość z udanej oprawy, dla tych chwil warto żyć!
Szyszka | PortalKibica.pl
Za nami ostatni Ultrawywiad, ale to jeszcze nie koniec cyklu! Na zakończenie serii będzie Ultrawywiad EXTRA, na który zapraszamy już w poniedziałek!
Zdjęcia:
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.













