• Zdjęcie:
    Stół zły, bo nie zaprosili? | (cc) Jonas K.
    Data:
    26.11.2009
    Tytuł:

    Ultrasonograf: Poza piaskownicą.

    Treść:

    Jacek Sarzało raczył po raz kolejny zadrwić z piłkarskiego Okrągłego Stołu. Przyznam szczerze, że czuję się zaskoczony. Wiedziałem, że stać go na wiele, ale mimo wszystko takiego wylewu absurdalnej zawiści się nie spodziewałem.

    Pośród wielu kuriozalnych kwiatków najwyższą wartość humorystyczną przedstawia chyba urywek, w którym Sarzało „odkrywa", że Canal+ zawsze będzie chciał zrobić wszystko, by ekstraklasę (płaci 120 mln zł rocznie za prawa do pokazywania meczów) przedstawić jako produkt cukierkowy. Nieważne - fatalny, czy rewelacyjny w środku, ważne, by był ładnie opakowany. Zawartość jest mniej istotna niż sam fakt sprzedani. Jak już opadła ze mnie wszechogarniająca wesołość wywołana lekturą tych słów, zacząłem się zastanawiać, czy aby autor Ligobloga nie jest przeciwnikiem okrągłych stołów en bloc. Bo to przecież ten prawdziwy Okrągły Stół - cokolwiek by o nim nie myśleć - walnie przyczynił się do wprowadzenia w naszym kraju gospodarki rynkowej. A w gospodarce rynkowej to już tak jest, że gdy ktoś chce coś sprzedać, to raczej powinien się starać, by opakowanie towaru zachęcało do kupna.

    W zasadzie trudno się dziwić, że do Sarzały to nie dociera. W końcu od dawien dawna przyjmuje on postawę dziecka. Dziecka, które wprost kocha rozpieprzać zabawki. Co zobaczy jakieś grabki, czy łopatkę, sru o ziemię. Zabawki pękają, a mały-duży łobuz w kółko zrzędzi, że są niedorobione, tandetne i w ogóle do niczego nie zdatne. I nakręca go to znacznie bardziej, niźli sama zabawa. To zresztą nie jedyny przypadek, w którym tuz, jakich mało zachowuje się dosyć infantylnie. Ale o tym za moment.

    Wspomniana wyżej stacja telewizyjna musiała ostro zaleźć redaktorowi J.S. za skórę. Zanim bowiem zadziwi się on prostym mechanizmem rynkowym, pisze takie coś: Canal+ umiejętnie chce wykorzystać zamieszanie wokół piłki do postawienia się w roli jedynego uprawnionego do reformy tego, co przecież między innymi sam zepsuł. W dodatku do rozmów zaprasza pozostałych sprawców zła. W tym miejscu znany mi zasób reakcji nie daje rady. Nie jestem pociotkiem Le Guerna. Nie jestem nawet pracownikiem ce plus, a jedynie jego skromnym abonentem. Trudno mi jednak nie zauważyć, że to właśnie ta stacja spośród wszystkich polskich mediów najbardziej rodzimej piłce ligowej pomaga. Bez „kanałowych" pieniędzy wiele polskich klubów zwyczajnie byłoby zmuszonych ogłosić upadłość. Co więcej, właśnie mnie, zwykłemu abonentowi, profesjonalny sposób pokazywania Ekstraklasy daje wzmożoną przyjemność jej oglądania. Pamiętacie „wyczyny" innych stacji na tym polu? Kilka lat temu TVN emitował kompromitujący „magazyn legiowy", istną parodię programu piłkarskiego. TVP'owska „Szybka Piłka" oferuje tylko nieco wyższy poziom. Natomiast właśnie w Canalu każdy mecz, nieważne gdzie i przez kogo rozgrywany, pokazywany jest - czy to na żywca, z odtworzenia, czy w skrócie - w sposób, do którego naprawdę trudno jest racjonalnie się przyczepić. Dodatkowo tamtejsi komentatorzy biją konkurencję na głowę. Aż furczy.

    Co się tyczy samego „okrągłego stołu", mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie ma sensu oczekiwać jakichś gruntownych, gwałtownych przemian. Szóstego grudnia nie obudzimy się w futbolowym raju. Nie wyrosną nam w ciągu nocy cud-ośrodki treningowe produkujące na skalę przemysłową gwiazdorów światowej piłki, polscy działacze i sędziowie nie staną się nagle wzorami uczciwości i kompetencji, a centrala PZPN nie przeistoczy się w ostoję moralnego ładu. Ale przecież w osiemdziesiątym dziewiątym Wisłą, Odrą i Wartą (ani nawet Narwią) także nie popłynęły miód i mleko, prawda? Samo określenie „Okrągły Stół" wydaje mi się niefortunnie na wyrost. Piłkarski Okrągły Stół nie doprowadzi do żadnych (pół)wolnych wyborów (co może i dobrze), a PZPN ma się - niestety! - znacznie lepiej od swojej prawie-że-imienniczki i trudno się spodziewać, aby poddał się równie łatwo, jak ona. Co więcej, osobiście jakoś nie mogę znaleźć pośród środowisk i poszczególnych osób, które mają zaznaczyć swą obecność w auli „Batorego" nikogo, z kim tak naprawdę bym się identyfikował. Wręcz przeciwnie, znajdzie się tam paru ludzi, którzy ewidentnie mi nie pasują.

    Niemniej jednak, sam fakt, że partyjni, eee..., związkowi bonzowie w ogóle dali się namówić na bezpośrednią konfrontację z ludźmi, którzy otwarcie ich krytykują świadczy o tym, że wcale nie czują się oni aż tak mocno, jakby to się mogło wydawać. Pewien stały bywalec tego bloga (serdeczności!) może i ma rację zarzucając to i owo Michałowi Rutkowskiemu (tak, to jedna z tych osób, które mi nie pasują), ale trudno się ze współautorem Supergiganta nie zgodzić, gdy pisze: rozmowa o zmianach w (legalnie działającym) PZPN bez PZPN to (...) fikcja i demagogia. Tak jak kiedyś rozmowa o zmianach PZPR bez udziału PZPR. Jasne, ponownie nie ma co się łudzić, że następny zjazd PZPN zostanie zdominowany przez temat konferencji w „Batorym". Najprawdopodobniej (tym razem jeszcze?) leśne dziady znów po prostu zamiotą sprawę pod dywan i kolektywnie po niej poskaczą, żeby równo było i cicho. Ale od czegoś trzeba zacząć. I akurat wymiana idei kontestatorów obecnego stanu polskiej piłki z odpowiedzialnymi za ten stan wygląda na nienajgorszy początek.

    A skoro już jesteśmy przy wymianie idei, symptomatyczne wydaje mi się, że nie zaproszono do „Batorego" ani Rafała „łolelele, jak mi źleee!" Steca, ani Michała „matuchno, kibol mnie bije!" Szadkowskiego, ani Jacka Sarzały właśnie, ani w ogóle nikogo reprezentującego Gazetowy trend pisania o polskiej piłce w tonie „jest chu*owo". Nie postarano się też - o czym zresztą J.S. skwapliwie napomyka - o obecność sitcomowych gwiazd rodzimego serialu okołopiłkarskiego, Michała Tomczaka i Roberta „Bobiego" Zawłockiego. Argumentacja Le Guerna i s-ki była taka, że - tak przynajmniej utrzymuje Sarzało - w/w komedianci mogą przyjść, pod warunkiem, że pojawią się z określonymi postulatami i programem, a nie wyłącznie po to, by narzekać lub powtarzać wciąż te same populistyczne hasła.

    Czy to aby nie jest klęska trendu „jest chu*owo"? Klęska ze wszech miar spodziewana, biorąc pod uwagę jego intelektualne wytwory: idiotyczną krucjatę antykibolską, wydmuszkowy pomysł obsadzania „młodych, prężnych menedżerów" w PZPN, pomyleńczą „strategię" (cudzysłów absolutnie nieprzypadkowy) restaurowania Bońka i Listkiewicza (ostatnio jakoś o tym ciszej, ciekawe dlaczego), czy ogólny styl wyciągania na wierzch wszystkich brudów rodzimego futbolu i perwersyjnego się w nich nurzania. To właśnie w tym trendzie, jak w żadnym innym, wszyscy zgadzają się ze sobą. Wystarczy prześledzić, heh, dyskusję pod dowolnie wybraną wypowiedzią jego prominentnych twórców, czy też zwrócić uwagę na to, że odrębne zdania w tym kręgu praktycznie nie występują. A jest - i będzie! - dalej, cóż, jak było.

    Jak już pisałem, pomysły wielu osób, które zamierzają uczestniczyć w piłkarskim Okrągłym Stole, są mi zupełnie obce. Niektórym wręcz zdecydowanie się sprzeciwiam, o czym kilkakrotnie tu pisałem. Niemniej jednak, są to jakieś idee, posiadające pewną (mniejszą, czy większą) wartość merytoryczną. I tym zdecydowanie różnią się od labiedzenia co poniektórych redaktorów GW. Tak, tej samej GW, która od lat stawia się w roli jedynej uprawnionej do reformy tego, co przecież między innymi sama zepsuła.

    Wydaje mi się zatem, że jedyne, co spowodowało opętańczy atak J.S. na inicjatywę Canal+, to zwykła, ludzka zawiść. Złość dziecka odrzuconego przez podwórkowe towarzystwo, które nie chce rozpieprzać grabek i utyskiwać nad ich mizerią. Zamierza natomiast podjąć próbę choćby częściowego posprzątania piaskownicy. Uda się, nie uda - spróbować warto.

    Z-M-P

    Tekst wyraża opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, zamieść swoją opinię. Możesz to zrobić komentując ten artykuł (konieczna rejestracja, która zajmie minutę) lub przesyłając odpowiedź na adres: redakcja(at)portalkibica.pl.

 

Dodaj komentarz:


Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
 
 
Stadiony.net - prezentacje stadionów piłkarskich