• Zdjęcie:
    Murawa i trybuny Anfield Road zamieniły się w największy ołtarz w historii futbolu - pokryło je morze kwiatów i klubowych barw | (c) James Malone
    Data:
    15.04.2009
    Tytuł:

    Trochę historii: Hillsborough minuta po minucie

    Treść:

    Mecz przerwano po sześciu minutach. Z przepełnionej trybuny zaczęli wylewać się kibice, którzy wraz z policjantami układali na murawie zwłoki. Jedna obok drugiej – 96 ofiar największej tragedii na brytyjskich stadionach.

    W nietypowy dla Anglii ciepły i słoneczny sobotni poranek tysiące kibiców wyruszyły z Liverpoolu i Nottingham, by oglądać mecz półfinału Pucharu Federacji. Mecz miał się odbyć na położonym w połowie drogi od obu miast stadionie Hillsborough. Zwycięzców czekała podróż na Wembley i walka o trofeum, przegranych powrót do domów i oczekiwanie na kolejną edycję imprezy. Niestety tego dnia sportowe widowisko zakończyło się po sześciu minutach. W jego miejscu pojawiły się płacz, smutek, lata żałoby i procesów sądowych po najtragiczniejszej karcie w historii brytyjskiego futbolu.

    Do 14:30
    Już wcześnie rano z różnych części Liverpoolu wyruszali kibice „the Reds”. Od malutkich Mini po turystyczne autokary i pociągi, w trasę wyjechało kilka tysięcy pojazdów, a w nich około 30 000 kibiców. Bardzo szczegółowe policyjne kontrole i roboty drogowe spowodowały liczne opóźnienia, przez co wiele osób na miejsce dotarło tuż przed meczem.

    Na pół godziny przed pierwszym gwizdkiem, o 14:30, Leppings Lane- trybuna przeznaczona dla gości z Liverpoolu, była zapełniona tylko do połowy. Spóźnieni sympatycy chcieli jak najszybciej dostać się na stadion, pod bramkami wejściowymi tłoczyło się około 2 000 ludzi. Przyjechały także osoby bez biletów, które liczyły na kupienie ich w kasach lub raczej pod kasami, ponieważ wszystkie wejściówki rozeszły się długo przed meczem i tylko u „koników” można było je zdobyć.

    14:45
    Z każdą minutą tłum gęstniał, a z powodu szczegółowych kontroli wzbierało też niezadowolenie zgromadzonych. Szanse na obejrzenie pierwszych minut spadały bardzo szybko. Na kwadrans przed meczem na wejścia napierało już 5 000 ludzi, wszyscy spieszyli się na swoje miejsca na trybunach. Przejście wszystkich przez kołowroty było praktycznie niemożliwe- ci, którym się to udawało ledwie oddychali od ścisku. Próbując okiełznać sytuację głównodowodzący siłami porządkowymi David Duckenflied nakazał otwarcie Bramy C zlokalizowanej w pobliżu kołowrotów.

    14:52
    Ci którzy byli w jej pobliżu szybko się przecisnęli, z tyłu wciąż napierało kilka tysięcy ludzi. Podczas gdy pojedynczy kibice przechodzili przez kołowroty, przez bramę obok przelała się fala 2 000 ludzi. Ruszyli szturmem na trybunę, niemal wszyscy skierowali się w stronę tunelu prowadzącego na centralne sektory, które i tak pękały już w szwach. Fala ludzi uderzyła z tyłu spychając stojących już widzów na niższe rzędy.

    14:54
    Piłkarze wyszli na murawę, co spowodowało owacje na trybunach. Słysząc to kibice wchodzący jeszcze na Leppings Lane przez tunel zaczęli napierać coraz mocniej, nie chcąc stracić ani chwili widowiska. Na dole zaczynało już brakować powietrza, tłum był zgniatany o balustradę. Nie zdawali sobie z tego sprawy ani wiwatujący kibice na innych trybunach, ani ci napierający wciąż na przepełnione sektory.

    Przy radosnych okrzykach i w ogólnym nastroju piłkarskiego święta umierali tratowani i duszący się ludzie. Kiedy pierwsze osoby zaczęły wdzierać się na boisko próbując wymknąć się śmierci, nieświadomi przyczyn policjanci zaczęli siłą wpędzać kibiców z powrotem. Gehenna trwała przeszło 10 minut.

    15:06
    Dopiero po chwili jeden z nich zauważył, że ludzie próbują uciekać na wszystkie strony- na sąsiednie sektory, na murawę, a nawet na górne piętro trybuny, gdzie byli wciągani przez innych. Tłum coraz silniej przelewał się przez balustrady na boisko, teraz już z pomocą policjantów. Natychmiast nakazali oni przerwać mecz, który trwał od 6 minut. W tej chwili stadion zamarł i obserwował wydarzenia na Leppings Lane. Ramię w ramię ze służbami porządkowymi ewakuację prowadzili kibice. Bandy reklamowe posłużyły za nosze, boisko szybko zapełniało się ciałami ofiar i rannymi.

    - „Coś się dzieje na Hillsborough, wtargnięcie na boisko czy coś. Nikt dokładnie nie wie.” Tak brzmiała jedna z pierwszych informacji, jakie mieliśmy. Z telefonu z trybun dowiedziałem się, że są ofiary w „jakimś wypadku”, jeszcze nie opisanym - pisze korespondent BBC w Północnej Anglii, John Thorne. – Kiedy zaparkowałem samochód o milę od stadionu, na ulicach Sheffield panowała nienaturalna cisza. Od strony stadionu szli ludzie, głównie pary, wspierający się nawzajem, niektórzy we łzach, inni po prostu w szoku, bladzi. Jeden mężczyzna z szalikiem i czapką Liverpoolu siedział na chodniku z twarzą schowaną w dłoniach i szlochał - wspomina Thorne.

    Zobacz pierwszy komunikat stacji BBC:


    16:50
    Stadion stał już pusty. Na boisku poniewierały się porozrzucane programy meczowe i ubrania. Na zewnątrz wciąż stało wielu ludzi nasłuchując wieści, szukając wyjaśnienia, chcąc poznać dokładnie przyczyny tragedii. Wszystkie ciała przeniesiono do pobliskiej sali gimnastycznej, by rodziny mogły zidentyfikować swoich bliskich. Obok siebie leżały kilkuletnie dzieci i dorośli, bracia i siostry, matki i ojcowie, łącznie 96 osób.

    Po tragedii
    Na wieść o tragedii Liverpool, Sheffield i cała Anglia pogrążyły się w żałobie z rodzinami ofiar. W następnych dniach Anfield Road zamieniło się w ołtarz, miejsce hołdu oddawanego tragicznie zmarłym. Murawę oraz teren wokół obiektu przykryło morze kwiatów. Na mszy żałobnej pojawiły się tysiące ludzi, na cześć każdej z wyczytywanych ofiar zapłonęła świeczka. O 15:06 całe miasto stanęło, by minutą ciszy uczcić pamięć kibiców. Obok jednej z trybun Anfield Road płonie wieczny ogień upamiętniający ofiary, na Hillsborough znajduje się tablica upamiętniająca wszystkich zabitych. Rodziny ofiar powołały Hillsborough Family Support Group, na którego czele stoi Trevor Hicks, ojciec dwóch dziewczynek, które zginęły 15.04.1989.

    Rodziny obecnie próbują same znaleźć odpowiedzialnych za utratę bliskich, po tym jak oficjalne śledztwo nie przyniosło rozwiązania i według nich nikt nie wziął pełnej odpowiedzialności za to, co się wydarzyło. Tragedia na Hillsborough zmieniła światowy futbol. To właśnie po tym meczu w Anglii narodził się nowy standard bezpieczeństwa na obiektach piłkarskich, 15 kwietnia był bezpośrednią przyczyną usunięcia miejsc stojących i wprowadzenia numerowanych krzesełek na brytyjskich stadionach. Zniknęły wysokie ogrodzenia, które zastąpiły niewielkie barierki. Wprowadzono system identyfikacji i monitoringu kibiców.

    Stadiony.net / PortalKibica.pl

    Więcej o Hillsborough:


    Poniżej znajdują się zdjęcia związane z tragedią. Jeszcze dziś zapraszamy na kolejne publikacje poświęcone Hillsborough!

 

Zdjęcia:

  • Autor:
    Komentarz dodany przez: Ja_30
    Data:
    15.04.2009 godz. 21:54
    Treść:
    You'll never walk alone

Dodaj komentarz:


Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
 
 
z nami znalezienie pracy jest dziecinnie proste!