-
- Zdjęcie:

- Data:
- 02.03.2010
- Tytuł:
„Nikt nie zasługuje na władzę w klubie bardziej od kibiców”
- Treść:
-
Choć grają w siódmej lidze, mówi się o nich na całym świecie. Pięć lat temu opuścili trybuny słynnego Old Trafford w Manchesterze by założyć własny, lepszy Manchester United. Zapraszamy na rozmowę z Helen Lambert, jedną z założycieli FC United of Manchester.
Bezpośrednią przyczyną ucieczki z „Teatru Marzeń” było wrogie przejęcie klubu przez amerykańską rodzinę Glazerów. Kibice powiedzieli dość drogim biletom, dość agresywnej ochronie, dość robieniu z ich ukochanego klubu machiny do zarabiania pieniędzy dla garstki milionerów.
Założyli nowy zespół od podstaw, żeby chodzenie na mecze miało dawny, lepszy smak – tanie wejściówki, głośne śpiewy i ustalanie reguł samemu, zamiast dostosowywania się do potrzeb biznesmenów. FC United of Manchester działa jako stowarzyszenie – jest własnością kibiców, którzy wykupują roczne członkostwo. Po pięciu latach kondycja klubu jest coraz lepsza, obecnie w planie jest budowa własnego stadionu. Pokazali, że bez absurdalnych regulacji na trybunach i tak może nie być chuligaństwa, że fani to odpowiedzialna i zdolna do wielkich rzeczy część społeczeństwa. Dziś są zapraszani i cytowani przez największe brytyjskie media. Znaleźli chwilę także dla nas.
PortalKibica.pl: Kiedy widzicie jak kolejne grupy kibiców dostrzegają problemy i dołączają do kampanii „Zielono-Złotych”, nie kusi Was by powiedzieć „a nie mówiłem”?
Helen Lambert, FCUM: Wspieramy „Zielono-Złoty” protest, a krytykowanie kogokolwiek za podejmowane przez niego wybory to nie nasza rola. Jedyne co możemy robić, to kontynuować nasze działania – pokazywać, jak według nas powinien być zarządzany klub piłkarski i wspierać udział kibiców w rządzeniu klubami. Miejmy nadzieję, że w przyszłości wielu ludzi się z nami z godzi – na tyle, byśmy wspólnie poprawili jakość zarządzania w całym kraju.
Z jednej strony nie chcecie nikogo krytykować, ale swoim stanowiskiem wobec protestu czy w ogóle powołaniem FC United już wyraźnie pokazaliście, czyje decyzje krytykujecie.
Jednym z głównych celów powołania klubu było połączenie ze sobą tych kibiców, którzy nie chcieli sponsorować Glazerów. Stworzenie własnego klubu daje nam więź – to coś, czego wspólnie jesteśmy częścią, co jest nasze i przez nas rządzone i z czego możemy się cieszyć. Ale niektórzy kibice FC United wciąż chodzą na Old Trafford i ich wybór szanujemy dokładnie tak samo jak decyzję osób, które nie chcą oglądać naszego klubu wcale.
Mówiła Pani o tym, że liczycie na duże poparcie i zmianę modelu zarządzania w skali całego kraju. Co konkretnie kluby mogłyby zyskać na takiej zmianie?
Główną zaletą jest pełna kontrola członków nad kierunkiem i przyszłością klubu – nie jesteśmy na łasce biznesmena szukającego kolejnej okazji by zarobić na klubie. To pomaga też wzmacniać więzi między kibicami i klubem – skoro jesteśmy właścicielami FC United, zależy nam na nim jakby to była prywatna własność każdego z nas, jesteśmy nieporównanie więcej niż tylko klientami.
Właściwie... ten model nie ma wad. Głosowanie nad niektórymi sprawami nie zawsze idzie po myśli każdego z osobna, ale to część uczestnictwa w demokratycznej i przejrzystej organizacji – przynajmniej każdy ma szansę się wypowiedzieć.
Powiedzmy, że protest kibiców skutkuje, Glazerowie oddają klub, a nowi właściciele chcą współpracować z kibicami. Rozważylibyście wtedy zarzucenie projektu FCUM i wrócilibyście do kibicowania Man Utd?
Znów – to kwestia indywidualnego wyboru. Czynników jest tak naprawdę więcej. FC United of Manchester to nie tylko reakcja na Glazerów, choć rzeczywiście oni byli główną przyczyną odejścia dla wielu z nas. Przy obecnych długach Manchesteru nowy właściciel raczej nie obniżyłby znacząco cen biletów, bo by mu się to nie opłacało. Zawodnicy wciąż będą oczekiwać gigantycznych pensji za przywilej gry dla tego klubu. Godziny rozpoczęcia meczów wciąż byłyby dyktowane przez stacje telewizyjne, których kompletnie nie obchodzi, jak niewygodny dla kibiców jest np. mecz w godzinach porannych. Stewardzi dalej będą bezlitośnie egzekwować przepisy zakazujące stania na meczach, co niszczy atmosferę. Wszystkie z tych czynników sprawiły, że chodzenie na Old Trafford przestało być przyjemne jak dawniej, a jeśli coś nie cieszy, to po co to robić?
FC United istnieje dla wszystkich tych, którzy mają dość ekscesów Premier League i będzie istniał tak długo, jak będą żyli ludzie żądni dobrej meczowej atmosfery za rozsądną cenę.
Czyli „dobra atmosfera za rozsądną cenę” jest warta porzucenia prawdopodobnie najsilniejszej ligi świata?
To też kwestia indywidualna. Niektórzy kibice Manchesteru United nie przestaną chodzić na Old Trafford – może dlatego, że chodzili tam całe życie, albo chcą oglądać Rooneya, Ferdinanda czy Giggsa. I my ten wybór szanujemy. Atmosfera meczów na FC United jest bardzo głośna i hałaśliwa, ale nie tylko o to walczymy. Chcemy pokazać, że kluczem do przyszłości futbolu jest oddanie władzy kibicom. Dziś wiele klubów jest w długach i powierzenie części odpowiedzialności fanom wyszłoby im na dobre w perspektywie długoterminowej.
Ale przeciwności jest, jak sama Pani powiedziała, więcej. Przepisy bezpieczeństwa, wywindowane zarobki gwiazd i ceny biletów, rządy stacji telewizyjnych – występujecie przeciwko całemu systemowi. Jak oceniacie tę walkę 5 lat od powołania swojego klubu i na co tak naprawdę liczycie?
Z powodu dużej liczby klubów popadających w finansowe tarapaty w ostatnich latach coraz więcej kibiców zdaje sobie sprawę, że niekontrolowana własność prywatna nie działa tak dobrze, jak powinna. I prawie zawsze kiedy trzeba ratować kluby przed upadkiem, nagle właściciele idą do kibiców. Tak naprawdę tylko sympatycy są przy klubach zawsze. Dyrektorzy, zawodnicy i właściciele – wszyscy przychodzą i odchodzą, podczas gdy my przy klubach jesteśmy zawsze. Na pewno nikt nie zasługuje na udział w zarządzaniu bardziej od nas.
Przekaz idący z góry zawsze brzmiał „kibice nie umieją rządzić w klubach”. Liczymy na to, że rozwój klubów kibicowskich jak my, Wimbledon, Exeter City czy inne, zachęci coraz więcej kibiców do angażowania się w swoje kluby.
Pracujemy też nad własnym stadionem, który byłby bardzo ważny dla klubu. Obecnie dzielimy obiekt z Bury FC – to obiekt powyżej naszych wymagań. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej koszty zabezpieczenia i organizacji, a dodatkowo odległość od Manchesteru – to wszystko nas obciąża. Jeśli uda nam się przeprowadzić na własny stadion to będzie symbol naszych ambicji, który będziemy dzielić z miejscową społecznością. I pomoże nam zabezpieczyć finansową przyszłość klubu.
Jesteście młodym klubem, a już zaproszono Was na tournee do Korei – dostajecie więcej symptomów popularności?
Z tą Koreą to trochę nie tak – Bucheon 1995 najpierw zaprosili AFC Wimbledon, ale tamci nie mogli pojechać i zarekomendowali nas. Więc tu nie chodzi o jakąś sławę, a raczej o dobre relacje z innymi klubami rządzonymi przez fanów. Wimbledon bardzo nam pomógł, kiedy zaczynaliśmy, więc i my udzielamy pomocy innym, jak np. AFC Liverpool.
Za to nasz wizerunek poprawił się znacząco, kiedy fani FC United zostali pokazani w filmie Kena Loacha „Looking for Eric”. Główny bohater jest kibicem Manchesteru United, ale nie stać go na bilety na Old Trafford, więc zamiast tego jeździ z kolegami na mecze FC United. Wielu naszych kibiców faktycznie grało w tym filmie i występowali nawet w scenach z samym Erikiem Cantoną – trudno o kogoś bardziej znanego.
Chyba jest Pani za skromna – ile klubów z siódmej ligi jeździ na zagraniczne tournee, występuje w filmach i jest cytowane przez największe media w Wielkiej Brytanii? Nie boicie się, że popularność Was zgubi, że ciągły rozwój postawi Was przed dylematem: „albo stajemy się komercyjni, albo zatrzymamy się w rozwoju”?
Oczywiście to prawda, że jako klub mamy ambicje rosnąć i się rozwijać, ale nie musi się to odbywać kosztem tego, w co wierzymy. Liczymy, że przeprowadzka na nowy stadion pomoże zabezpieczyć naszą przyszłość – wtedy jako właściciele podejmiemy decyzję co dalej. Demokracja jest dla nas jedną z trzech najważniejszych wartości, razem z przejrzystością i rozwojem – dlatego na pewno będziemy głosować nad każdym krokiem, który mógłby nas uczynić bardziej komercyjnymi. Na pewno jednak zawsze będziemy chcieli powstrzymać się przed zbytnią komercjalizacją – mamy to zapisane w statucie.
Ale ciągłe awanse będą też wymuszały zmiany w podejściu do atmosfery meczowej – im wyżej, tym bardziej restrykcyjne przepisy. Dziś Wasz regulamin stadionowy jest bardzo luźny, ale jak by to wyglądało w przyszłości?
Poniżej czwartej ligi rzeczywiście nie ma zakazu wstawania, bo większości klubów nie stać na montaż krzesełek na wszystkich trybunach. Zresztą i tak nie mają tłumów na meczach, żeby brak krzesełek był problemem. My z kolei mamy umowę z Bury FC, których stadion wynajmujemy, że naszym kibicom wolno stać na meczach, choć nie ma trybun stojących i podczas meczów Bury jest zakaz. Dzięki temu mamy świetną atmosferę, bo stojący kibice zdecydowanie przewyższają liczebnie siedzących i na pewno zagwarantujemy im miejsce na nowym stadionie.
PortalKibica.pl
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.








