-
- Zdjęcie:

- Data:
- 16.01.2010
- Tytuł:
H jak hopping: TeBe Berlin - Türkiyemspor Berlin
- Treść:
-
Wyobraźcie sobie (tak, słowo “wyobraźcie” jest tu najlepszym z możliwych), że Tennis Borussia Berlin to klub wspierany przez różnego rodzaju organizacje… homoseksualne. Jego kibice, podobnie jak choćby fani Bohemians 1905 czy niemieckiego 1. FC Sankt-Pauli, walczą z nazizmem i rasizmem.
Czytaj inne relacje z bardzo różnych stadionów >>>
Cały sobotni ranek spędzamy na zwiedzaniu obiektów mniejszych berlińskich klubów, których fotki możecie znaleźć klikając na linki w dolnej części tego wpisu. Na godzinę przed meczem umawiamy się na stacji kolejki (pod)miejskiej S-Bahn Messe Süd z niemieckim groundhopperem, wielkim fanem TSV 1860 Monachium – Michaelem (autorem tego bloga), który najpierw pomaga nam odnaleźć leżące nieopodal obiekty klubu TuS Makkabi Berlin (założonego przez mniejszość żydowską w Berlinie), a potem towarzyszy nam podczas meczu, serwując raz po raz ciekawe historie dotyczące klubu gospodarzy, jego losów, kibiców i tutejszych zwyczajów, z cierpliwością odpowiadając też na nasze pytania.
Raczej kameralny Mommsenstadion to obiekt zawdzięczający swoją nazwę Theodorowi Mommsenowi – poecie, historykowi, prawnikowi niemieckiemu, laureatowi literackiej nagrody Nobla. Bilet na miejsca stojące kosztował 8 euro, ale i tak zasiedliśmy na krytej trybunie głównej (porządkowy w podeszłym wieku miał albo “te ciche dni”, albo zwyczajnie dobre serce, bo było mu wszystko jedno). Nim jednak pojawiliśmy się na jej drewnianych ławkach, zaliczyliśmy wizytę w Fanshopie. Wybór fioletowo-biało-czarno-żółtych pamiątek TeBe, jak na klub IV-ligowy – trzeba przyznać – imponujący (i jaka ładna Pani tam sprzedawała!).
Sam mecz ciekawy, bo… niezwykle dziwny! W pierwszych 45 minutach ogromna przewaga gości, udokumentowana jednak tylko jednym jedynym golem (byłby i drugi, gdyby niejaki Amachaibou wykorzystał rzut karny). W drugiej, kiedy warunki do gry znacznie się pogorszyły (zimno, śnieg, deszcz, wiatr, gołoledź, szrom, zamiecie śnieżne, wiatr halny, tornado, grad… no dobra, tylko cztery pierwsze), swoje pięć minut (dosłownie!) mięli gracze gospodarzy. Najpierw wyrównanie, minutę później obrońca rywala po brutalnym faulu w polu karnym otrzymuje czerwoną kartkę, a jeden z „Tenisistów” nie myli się przy strzale z jedenastu metrów, by cztery minuty później dobić jeszcze zszokowanych Turków (umownie, bowiem na boisku było ich już tylko trzech).
A historie opowiadane przez Michaela były nie mniej ciekawe niż wydarzenia na płycie boiska. Wyobraźcie sobie (tak, słowo “wyobraźcie” jest tu najlepszym z możliwych), że Tennis Borussia Berlin to klub wspierany przez różnego rodzaju organizacje… homoseksualne. Jego kibice, podobnie jak choćby fani Bohemians 1905 czy niemieckiego 1. FC Sankt-Pauli, walczą z nazizmem i rasizmem. Tyle że Berlińczycy dodatkowo mówią jeszcze NIE antysemityzmowi, seksizmowi i właśnie homofobii. Stąd też np. obecność w młynie gospodarzy flagi “Tennis Queerussia” (jedno ze znaczeń angielskiego słowa queer to pedał; druga część nazwy powstała od słowa Borussia), a na bieżni baneru reklamowego jednego z gejowskich klubów w Monachium… Przyznajcie sami – w Polsce nie do pomyślenia.
Szwedzi i Polonia Bytom
Po meczu odwiedzamy klubowe kasyno, czyli restaurację, w której spotykają się tutejsi fani. Ponieważ był to ostatni pojedynek przed przerwą zimową, a co za tym idzie przed świętami i Nowym Rokiem, atmosfera była szczególna, a ludzi od groma. Po półgodzinie w tym samym lokalu na uroczystej kolacji pojawiają się wszyscy piłkarze Tebe, sztab szkoleniowy oraz kierownictwo klubu (jeden z miejscowych capo di tutti capi pochwalił się nam dobrymi stosunkami klubu z naszą Polonią Bytom). To tam poznajemy przy piwku dwóch groundhopperów ze Szwecji, którzy przylecieli do Berlina tylko i wyłącznie na to jedno spotkanie Tennis Borussii (rano przylot, wieczorem odlot!). Przyznali się, że to już nie pierwsza ich wizyta na Mommsenstadion.
Natrafiamy też na Polaków. Trwa bowiem akcja “We save TeBe”, podczas której zbierane są datki na rzecz klubu, który znajduje się w tarapatach finansowych. Jednym z koordynatorów jest chłopak z Polski (imienia niestety nie pamiętam). Jak na wielkich miłośników futbolu przystało, i my dołączyliśmy się zatem do zbiórki, za co dostaliśmy pamiątkowe fioletowe koszulki z białym napisem “Saving TeBe”. Kto jak kto, ale ja – wielki fan praskiej Bohemki, którą w 2005 roku ratowano w podobny sposób – nie mogłem koło tego typu akcji przejść obojętnie! :)
Klubowi Tennis Borussia Berlin, jego losom, aktualnej sytuacji, jego wiernym kibicom i ich inicjatywom, już wkrótce zamierzam poświęcić odrębny tekst.
Galeria z meczu >>>
XVIII. kolejka Regionalligi Nord (Berlin, Mommsenstadion; sobota 12.12.2009, godz. 14:00):
Tennis Borussia Berlin – Türkiyemspor Berlin 3:1 (0:1)
49. Below, 50. (rzut karny) i 54. Breitkopf – 23. Grossert
TeBe: Langen – Jechow (27. Duran), Neubert, Turan, Austermann (72. Anuk) – Lensinger, Below, Breitkopf (87. Lange), Özgöz – Beil, Laletin. Trener: Thomas Herbst.
Türkiyemspor: Köhlmann – Doymus, Teichmann (46. Cabuk), Lichte, Grossert – Schimmelpfennig, Lemcke – Koc (71. Ergiliguer), Steinwarth – Amachaibou, Sentürk (57. Cankaya). Trener: Taskin Aksoy.
Żółta kartka: Steinwarth
Czerwona kartka: Cabuk (50.)
Sędziował: Tobias Helwig
Widzów: 448
Krzychu81 | MyFootballWay.com
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.








