-
- Zdjęcie:

- Data:
- 08.01.2010
- Tytuł:
H jak hopping: Hertha Berlin - Bayer Leverkusen
- Treść:
-
Choć na planie miasta droga z hotelu na stadion nie wydawała się długa, to jednak musieliśmy pokonać kilkanaście przystanków U-Bahn, czyli berlińskiego metra (niektóre jego stacje mają niepowtarzalny klimat, jakby czas zatrzymał się tam w miejscu jakieś kilkadzesiąt lat temu). Wraz z nami w wagonie siedziała dość liczna grupa Japończyków w różnym w wieku. Jak się potem okazało, uzbrojeni w aparaty fotograficzne (żadna niespodzianka!) także jechali na mecz. Tymczasem im bliżej stadionu, tym bardziej żółte wagoniki raz pod- a raz nadziemnej kolejki zapełniały się kibicami w niebiesko-białych barwach.
Czytaj wszystkie relacje >>>
Na stację Olympiastadion dotarliśmy mniej więcej na półtora godziny przed spotkaniem. To wystarczająco dużo czasu, by w spokoju dojść do stadionu, kupić bilety, coś zjeść (czytaj Currywurst rulezzz) i walnąć jeszcze przed meczem browarka lub dwa (o niemieckim piwie nie było mowy – na terenie całego stadionu sprzedawano probably the Best Beer in the World, czyli Carlsberga. No cóż, mówi się trudno…). Ciekawostką były dla mnie plastykowe kub(ecz)ki na piwo. Po pierwsze dlatego, że są zwrotne (oszczędność + troska o środowisko), a po drugie ze względu na to, że mają specjalne uchwyty/uszy (idealne na picie piwa na mrozie, bo nie trzeba trzymać za zimny kubek) z dziurką u góry, by można było po opróżnieniu wkładać jeden w drugi. O takie.
Ale zostawmy pierdoły. Kupujemy wejściówki do sektora K1, na wirażu, tuż obok bramy maratońskiej (Marathontor). Rząd 23, miejsca 3 i 4. Cena jak na 1. Bundesligę raczej śmieszna: 16 euro (dla porównania w Dreźnie, by wejść na III. ligę i zasiąść wcale nie na najlepszych miejscach, musiałem zapłacić o pół euro mniej). Nie ceną się jednak kierowaliśmy a… widokiem na pole bitwy. I nie chodzi tyle o murawę, co o wydarzenia w obu młynach – gospodarzy po drugiej stronie boiska i gości po naszej prawej ręce.
Tych ostatnich obserwujemy w bliskości znicza olimpijskiego z igrzysk z 1936 roku i zabytkowego zagara – tych historycznych elementów stadionu, które dotychczas widziałem tylko w telewizji i na zdjeciach. Zresztą obiekt Herthy, to swoiste połączenie starego z nowym – marmurów z czasów III Rzeszy (wybierał je sam Hitler!) z ultralekkimi materiałami z XXI w., z których wybudowany jest nowoczesny dach.Trzech Polaków i… Polka
O ile fani “Starej Damy” zaprezentowali doping na niezłym poziomie przez całe 90 minut (kilka flag, ale bez okazjonalnej oprawy), to kibice gości jedynie bidę z nędzą. Było ich mniej więcej półtora tysiąca, ale jeśli już ktoś podejmował próbę dopingu (rzadko, głównie po zdobytych bramkach, tj. dwukrotnie), to zazwyczaj przyłączała się do niego tylko 1/4 ekipy i to tak, jakby nie jadła śniadania… Choć wiedziałem od dawna, że symaptycy Leverkusen nie należą pod tym względem do najlepszych, to mimo wszystko byłem trochę zawiedziony.
A poziom meczu? Całkiem dobry. Choć były momenty przestojów a sytuacji podbramkowych nie było za wiele, to jednak większość czasu piłkarze obu drużyn raczyli nas szybką, dynamiczną grą. Remis wydaje się być zasłużonym wynikiem. Przepaść dzieląca oba kluby w tabeli nie była bowiem widoczna na murawie. Gwiazdą spotkania był 23-letni kolumbijski napastnik Gustavo Adrián Ramos Vásquez, znany tu jako Adrián Ramos, który otworzył a potem i zamknął wynik meczu.
Z trzech Polaków, którzy mieli szansę pojawić się na boisku, całe spotkanie zaliczył tylko Łukasz Piszczek (tak, jak każdy inny piłkarz Herthy, bowiem trener Friedhelm Funkel zadowolony z nadzwyczaj dobrej gry swojej drużyny, nie zdecydował się na żadne zmiany). Według mnie, mimo że przyczynił się niestety do zdobycia przez “Aptekarzy” wyrównującej bramki, należał do najlepszych graczy BSC. Tomasz Zdebel pojawił się na placu gry w 87. minucie, natomiast Artur Wichniarek, jak to trafnie skomentował Radek: tylko “ładnie się rozgrzewał”.
piszczek&ramos
Polski obrońca Łukasz Piszczek i zdobywca dwóch goli dla Herthy - kolumbijski napastnik Gustavo Adrián Ramos Vásquez (fot. herthabsc.de)
Na trybunach sporo cudzoziemców, także z Polski (na parkingu koło stadionu natrafiliśmy na dwa autokary na opolskich rejestracjach, pełne polskich kibiców Herthy). Dziewczyna z kraju nad Wisłą pracowała również w jednym z okienek z piwem i kiełbaskami. Choć byliśmy niemal pewni, że to Niemka, bo urodą nie grzeszyła (sorry, Kotku, jeśli to czytasz).
W II połowie przenosimy się na górną część trybuny – tzw. górny pierścień. Stamdąd widoczność jest znacznie lepsza. Po ostatnim gwizdku jeszcze spacer po trybunach i kilka pamiątkowych zdjęć. Doszło też do krótkiego “spięcia” z trójką miejscowych Troublemakers. A że cały czas miałem na sobie szal Bohemki, więc myślałem że naprute jak Messerschmitty Niemiaszki liczą na ciekawą zdobycz, a oni chcieli tylko… mój kubek po piwie (widać, to ciekawostka nie tylko dla mnie! ;p), by móc za niego dostać kasę (jak już pisałem, był zwrotny, a kaucja wynosiła 1,30 euro). Toż to obraza dla Bohemians 1905! ;)
By nie wywoływać kolejnego niemiecko-polskiego konfliktu, a byłaby to typowa Blitzkrieg, oddałem to jakże praktyczne naczynie bez walki. Dzięki uprzejmości towarzysza podróży, przywiozłem inny taki kubek jako souvenir (stoi w zaszczytmym miejscu, na… telewizorze. Made in DDR zresztą! ;p).
Podróż powrotna już bez ekscesów a przed snem jeszcze długie dysputy o futbolu przy piwkach w swojsko dla mnie brzmiącym pubie “Gambrinus”.
Stadion Olimpijski zaliczony!
-----------------------------
XVI. kolejka 1. Bundesligi (Berlin, Olympiastadion; piątek 11.12.2009, godz. 20:30):
Hertha BSC Berlin – Bayer 04 Leverkusen 2:2 (1:0)
8. i 90. +2 Ramos – 76. Kroos, 89. Kaplan
Hertha: Drobny – Piszczek, Kaka, von Bergen, Pejcinovic – Ebert, Lustenberger, Kacar, Cicero – Raffael, Ramos. Trener: Friedhelm Funkel.
Bayer: Adler – Schwaab (46. Kaplan), Reinartz, Hyypiä, Kadlec – Barnetta, Castro, Vidal (87. Zdebel), Kroos – Kießling, Derdiyok (66. Helmes). Trener: Jupp Heynckes.
Żółte kartki: Ebert, Raffael – Castro
Czerwona kartka: Kacar (77.)
Sędziował: Babak Rafati
Widzów: 40.474
Krzychu81 | MyFootballWay.com
Zdjęcia:
-
- Autor:
- Data:
- 08.01.2010 godz. 21:49
- Treść:
- W sektorze gości nie zabrakło 13 osobowej grupy z Polski. Relacja z wyjazdu na bayerleverkusen.pl/fanclub
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.










