• Zdjęcie:
    (c) PortalKibica.pl
    Data:
    10.11.2009
    Tytuł:

    H jak hopping: Benfica Lizbona – Naval

    Treść:

    Zaczęło się fatalnie – nikt nie śpiewał hymnu, a większość nawet nie wstała. Za to później było już tylko lepiej, chwilami cały stadion włączał się do dopingu mimo niewielu powodów do radości. A gdy Benfica strzeliła w 87. minucie na 1:0 – szał. Do tego race, flagi i… zadziwiające wtargnięcie na boisko.

     

    Turnieje pokerowe to wielkie zawody dla uczestników, ale też sporo atrakcji towarzyszących. Podczas Betsson Estoril Live, relacjonowanego przez miesięcznik Gracz, zdarzyło nam się odwiedzić Estadio da Luz na meczu z mało atrakcyjnym rywalem dla miejscowych – Naval (przed meczem 10. miejsce).

     

    Zawsze jestem pod wrażeniem, kiedy kobieta wie o futbolu dużo – tutaj wrażeń mi nie brakowało, bo Portugalki żywo interesują się futbolem. Zaczęło się od Sofii, naszej przewodniczki z ramienia Betssona, która deklaruje przywiązanie do barw Benfiki. Na ile szczerze, nie mi oceniać – za to wiedzą na temat klubu imponuje. W przerwach między bardzo naciąganymi opowieściami o tym, jak to Benfica ma 6 milionów kibiców (tak, jeśli się liczy ankiety telefoniczne zamiast frekwencji…), mocno dokuczała Claudio – naszemu kierowcy, który od dziecka jest za Sportingiem. A że ten ostatnio cienko przędzie, Claudio nie ripostował, że Benfica też musi gonić Sporting Braga. Albo po prostu nie znał angielskiego…

     

    Na parking pod Estadio da Luz (krótka lekcja portugalskiego: Esztadiu da Luż) dojechaliśmy równo o ósmej, na kwadrans przed meczem. Zapowiadanego przez Sofię szaleństwa („crazy, extremely crowded”) nie odnotowałem. Ani nawet żadnego podekscytowania. Ani śpiewów. Po prostu sporo ludzi w czerwonych barwach, przy samym stadionie łączących się w leniwie płynącą rzekę.

     

    Podobnie wyglądał początek widowiska. Stadion cichy i pustawy, na murawie rozłożone kilka reklam, jedna trybuna wyłączona z użytku na rzecz wielkiego baneru reklamującego klubową kartę kredytową. Z głośników stadionowe standardy, czyli nic ciekawego. Najbardziej szokującym momentem, in minus, był moment emisji klubowego hymnu. Na stadionie mogło wtedy być ok. 30 tys. ludzi, a wstał może co trzydziesty. Co gorsza – nawet ci nie śpiewali prawie wcale, tylko – co najwyżej – podnosili do góry szaliki. Co gorsza, zaraz po hymnie z głośników polało się „Country Roads”, a przy „nanana hej hej” niektórzy szaleli. W porównaniu do tego, hymn wypadł naprawdę żenująco.

     

    Znacznie więcej entuzjazmu wzbudziło wypuszczenie maskotki klubu – orła. Wyuczony swojej roli ptak wzniósł się na poziom dachu, po czym zaczął się zniżać, zataczając pokaźne koła nad polem gry. Przez cały czas ludzie oklaskiwali go na stojąco, a gdy wylądował na specjalnym podeście, na trybunach wybuchła ogromna radość. Gdy mecz się zaczynał, trybuny nie były pełne nawet w połowie. Ludzie jednak wchodzili przez całą pierwszą połowę, co wydaje się zrozumiałe, bo już 15 minut przed meczem przy bramkach tworzyły się zatory. Ostateczna frekwencja podana po przerwie to 41 981 osób. W tym może 15 fanów z Naval – pilnowanych przez dwóch spottersów i kilkunastu mundurowych.

     

    Doping w pierwszych minutach był szokująco słaby. Nie tylko dlatego, że Portugalczycy mają w Europie niezłą markę – po prostu prawie nikt nie śpiewał. Pierwsza połowa na boisku pod dyktando gospodarzy, ale na trybunach od atmosfery godnej „największej” drużyny w Portugalii było bardzo daleko. Z biegiem czasu rosła przewaga Benfiki, rosła też widownia. W narożniku trybuny wykupionej przez browary Sagres z małego „młynka” wytworzył się solidny „młyn”, w którym mogło być ok. 2-3 tys. kibiców. W pewnym momencie byli już na tyle liczebni i głośni, by napędzać doping też na innych trybunach. Te z kolei, wraz z rosnącym naporem na bramkę Naval (w pewnym momencie Benfica miała posiadanie 72% do 28%) były coraz bardziej żądne gola i gromkie „Benfica” niosło się coraz częściej po stadionie. Po 70. minucie atmosfera nieco oklapła – tak, jak oklapła na boisku Benfica, tracąc nieco wiarę w przełamanie defensywy Naval.

     

    I wtedy przyszła 87. minuta i stały fragment gry. Główka i gol, a po nim chyba największy ryk, jak kiedykolwiek słyszałem. Trzeba tu dodać, że akustyka stadionu jest dobra i nawet kilka tysięcy kibiców jest świetnie słyszalnych na drugim końcu, a co dopiero prawie 42 tys. ryczące radosne „goool”. Po tym nastąpiła kilkuminutowa fiesta, podczas której wszyscy skakali i machali szalikami – dzieci, dorośli, mężczyźni i kobiety. I chociaż po wejściu na stadion czułem się zdegustowany bakiem zapału i „skomercjalizowaniem widowiska”, w 90. minucie pomyślałem, że tak – taka publiczność w Polsce byłaby naprawdę niezła.

     

    Na meczu nie brakowało flag – w swoim sektorze machali nimi dopingujący kibice. Były też race, a że są zakazane, kibice rzucali je między siebie, żeby nikt nie został nagrany na monitoringu. Dobrym rozwiązaniem jest pozostawienie swobody dopingującym, którzy w obrębie swojego narożnika stawali, gdzie chcieli – włączając przejścia między sektorami. To z kolei nie było możliwe na innych sektorach, które obstawiali czujni, choć pomocni stewardzi.

     

    I jeszcze słowo o marketingu – o takim w zadziwiającym wydaniu. Oto w przerwie na boisko wbiegł puszysty kibic w koszulce Benfiki, a za nim natychmiast ruszyło czterech ochroniarzy. Kiedy ściągając koszulkę przebiegał obok bramki (ku uciesze widzów), jeden z ochroniarzy dał nura. Jednak zamiast chwycić buntownika, przewrócił się niezgrabnie. Z drugiej strony murawy do pogoni dołączyło dwóch kolejnych ochroniarzy, którzy potykając się o siebie ostatecznie łapią uciekiniera. I wtedy… podrzucają kibica do góry, a ten świętuje. Podbiegają cheerleaderki i wszyscy razem radośnie skaczą. W ten niekonwencjonalny sposób promuje się, przynajmniej według słów miejscowego kibica obok, nowy program telewizyjny. Może i skrajna komercja, ale pomysł na plus.

     

    MK | PortalKibica.pl

    H jak hopping:
    Bayern vs Juventus >>>

    Chelsea vs Atletico, Chelsea vs Blackburn >>>

 

Dodaj komentarz:


Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
 
 
Stadiony.net - prezentacje stadionów piłkarskich