• Zdjęcie:
    Data:
    06.01.2010
    Tytuł:

    H jak hopping: AFC Wimbledon – Ebbsfleet United

    Treść:

    Przyjeżdżając do Londynu miałem do wyboru trzy mecze: Arsenal w Lidze Mistrzów, Charlton w League One lub też AFC Wimbledon w Conference League. Oczywiście wybrałem najciekawiej zapowiadające się spotkanie ligi piątej.

    Czytaj inne ciekawe relacje groundhopperów >>>


    Historię AFC Wimbledon w zasadzie wszyscy znają. W 2003 zespół z Londynu zostaje przeniesiony do miejscowości Milton Keynes. Fani starego Wimbledonu nie akceptują takiego stanu rzeczy i zakładają nowy klub, który zostaje zgłoszony do ligi najniższej. Obecnie AFC występuje w piątej lidze, Conference League.

    W meczu, który postanowiłem odwiedzić gospodarze stawili czoła innej drużynie z równie ciekawą historią: Ebbsfleet United. Kojarzysz akcję kupimyklub.pl? Ebbsfleet Utd to właśnie zespół kupiony przez tysiące internautów – inspiracja dla krajowej bliźniaczej akcji.

    Wimbledon korzysta obecnie ze stadionu Kingstonian FC. Obiekt nie leży w centrum Londynu. Aby na niego dotrzeć trzeba spędzić ze 30 min. w podmiejskim pociągu, a następnie odbyć spacer trwający ok. kwadrans. Nie jest to stadion duży – jeśli sądzisz, że od stacji trafisz po jasno świecących wysokich jupiterach, to zdecydowanie jesteś w błędzie.

    Oświetlenie (widoczność podczas spotkań rozgrywanych wieczorem jest bardzo słaba) jest jednym z kilku problemów, które trzeba rozwiązać w przypadku ewentualnego awansu do rozgrywek o klasę wyższych. Inne to zbyt mała liczba krzesełek.

    Mimo, iż liga nie jest zbyt prestiżowa, AFC Wimbledon może pochwalić się bardzo dobrą frekwencją. Najniższa frekwencja w tym sezonie to nieco powyżej 3000 tysięcy. Najwyższa ograniczona jest pojemnością stadionu: 4800. Spotkanie z Ebssfleet "poprawiło" dolną granicę frekwencyjnych widełek. W związku z tym, że rozgrywane było we wtorek, na stadion przyszło tym razem nieco poniżej 3 tysięcy.

    Pierwszym zaskoczeniem powinna być cena biletów. Ja jednak wiedziałem, że w Anglii płaci się dużo niezależnie od tego, która to liga. Kupując bilet na trybunę główną musiałem wysupłać 18 funtów (ok. 85zł). Kolejne zaskoczenie to rozbudowany program meczowy. Z pewnością zawierał on więcej treści niż najgrubsze programy dostępne na polskich boiskach. Następna rzecz zdziwiła mnie najbardziej: catering. Kawałek kurczaka z pieczywem można było dostać za darmo! Wszystko w ramach promocji jednej z knajp. Chcemy takich promocji na polskich obiektach! Oczywiście na stadionie nie może zabraknąć punktu z piwem. W przypadku Kingstonian do dyspozycji mamy dwa bary.

    Do środka dostałem się bez żadnej kontroli i sprawdzania czegokolwiek poza biletem. Równo z pierwszym gwizdkiem zaczyna sie doping dla gospodarzy. Na pewno nie jest on powalający, ale też na pewno regularny. Krzyczy mniej więcej 20 osób. Spodziewałem się kibiców gości. Ebbsfleet nie jest przecież daleko od Londynu. Istotnie dotarli: sztuk kilkadziesiąt. Mieli ze sobą jeden bęben. Po co? Podczas całego spotkania użyli go może raz. Śpiewów również oszczędzili swoim pupilom.

    Piłkarski poziom spotkania taki, jakiego można się było spodziewać. Przecież to piąta liga. Jest jedno ale. Zawodnikiem spotkania został wybrany strzelec dwóch bramek dla gospodarzy, Look Moore, który wchodzi w skład reprezentacji Anglii C. Kojarzycie z kim ostatnio wygrała ta śmieszna reprezentacja? Tak, dobrze pamiętacie - z kadrą U23 Stefana Majewskiego.

    AFC Wimbledon - Ebbsfleet Utd. 3:0, 24.11.2009
    Mała galeria z meczu >>>

    rZeZniki | Kartofliska.pl

 

Zdjęcia:

  • Autor:
    Komentarz dodany przez: AfcWimbledon
    Data:
    07.01.2010 godz. 19:45
    Treść:
    Miło, że autor odwiedził stadion Kingsmeadow :) Szkoda, że poszedłeś na krzesełka, ja jestem bywalcem przeciwległej trybuny stojącej, zwanej John Smith Stand. Więcej informacji o Wimbledonie znajdziecie tutaj: http://zoltoniebiescy.blox.pl/html

Dodaj komentarz:


Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
 
 
Stadiony.net - prezentacje stadionów piłkarskich