• Zdjęcie:
    Tak świętują piłkarze i kibice AFC Wimbledon | (cc) Adam Procter
    Data:
    31.12.2008
    Tytuł:

    Cicha Brytania: Alternatywne kluby piłkarskie

    Treść:

    Jak dobór naturalny w przyrodzie eliminuje słabe osobniki, tak wysokie ceny karnetów i nieliczenie się ze zdaniem fanów wyeliminowały prawdziwych, ale niezbyt zamożnych kibiców ze stadionów klubów z Premiership. Rezultat: kluby w rękach kibiców.

     

    <<< Cicha Brytania: Prywatne folwarki potentatów | Cicha Brytania: regulaminy stadionowe to świętość >>>

     

    Zrodziły się ze złości na wysokie ceny karnetów i przejmowania klubów przez obcy kapitał. Z prozaicznej kibicowskiej potrzeby odczuwania emocji na meczu. Z potrzeby stania na stadionie i śpiewania. Z konieczności, bo kibice dłużej nie mogli znieść ignorowania ich potrzeb. Angielskie kluby w rękach kibiców to przykład na to, że jak się bardzo chce, to można. Przedstawiamy cztery kluby z Anglii, które powstały w ten właśnie sposób: AFC Liverpool, Football Club United of Manchester, AFC Wimbledon i Enfield Town.

     

    Młodszy brat Liverpoolu: A.F.C. Liverpool

    - To nie tak, że odciągamy kibiców z Anfield. AFC Liverpool to jakby młodszy brat Reds. Nie ma tu żadnej opozycji, ani konfliktu. Od fanów nowopowstałego klubu oczekujemy, że nadal będą chodzić na mecze Liverpoolu – tłumaczył lokalnym mediom Alun Parry, inicjator powstania klubu w dniu ogłoszenia pomysłu, w lutym 2008 roku.

     

    Pomysł stworzenia alternatywnego klubu zrodził się z prozaicznej przyczyny, o której w cyklu "Raport: Cicha Brytania" wspominamy od początku – horrendalnych stawek za wejściówki na mecze. – Kiedy zaczynałem chodzić na Anfield w latach 70. miałem tylko sześć lat. W 1985 roku karnet na Kop(legendarna trybuna na stadionie Liverpoolu – przyp. red.) kosztował 45 funtów. Dziś kosztuje 650. To i tak taniej niż w niektórych klubach PL. Biorąc pod uwagę infalcję i inne czynniki karnet powinien kosztować ok. 100 funtów. Dzisiejsze ceny po prostu przepędziły ze stadionu prawdziwych kibiców – analizuje Parry (obecnie jest rzecznikiem klubu). – Planujemy pobierać nie więcej, niż 5 funtów za wejście na mecz AFC Liverpool – zadeklarował.

     

    Oficjalnie klub istnieje od 17 czerwca 2008 roku. Mecze u siebie rozgrywa na stadionie Valerie Park w Prescot. Inicjatywę powstania „młodszego brata” LFC poparli były i obecny trener Liverpoolu: Rafael Benitez i Kenny Dalglish. Obaj trenerzy wyrazili aprobatę i stwierdzili, że teraz więcej kibiców będzie mogło być bliżej… Liverpoolu. Inicjatywa spodobała się także jednej z uznanych na angielskim rynku agencji marketingowych - October Communications. Agencja, żeby pomoc klubowi w znalezieniu sponsorów, zaoferowała swoje usługi bezpłatnie. Klubem rządzą kibice, jest ich ponad tysiąc, ale członkiem można zostać w każdej chwili. Wystarczy 10 funtów uiszczonych na poczet rocznej składki członkowskiej. Pierwsze spotkanie odbyło się 16 lipca. AFC Liverpool podjął u siebie St Helens Town w Vodkat League. Na mecze uczęszcza średnio do 400 do 700 fanów. W ostatnim spotkaniu z klubem Bootle FC padł rekord frekwencji w Vodkat League. Było 723 fanów.

     

    Zobacz filmik ze spotkania AFC Liverpool:

     

    Alternatywny United, czyli FCUM

    Kibicom United mimo długiej i intensywnej akcji protestacyjnej nie udało się uchronić MU przed wrogim przejęciem przez amerykańskiego biznesmena Malcolma Glazera. Bezpośrednią tego konsekwencją było powstanie alternatywnego Manchesteru, czyli właśnie FCUM. Kibice byli tak wściekli, że po prostu powołali do życia własny klub. Początkowo miał się nazywać FC United, jednak nazwa ta była zbyt ogólna i pod naciskiem FA od niej odstąpiono. Niemniej jednak, FC United przyjęło się jako nazwa zwyczajowa. FCUM dzieli boisko z klubem z Bury. Rekordowa frekwencja – 6023 kibiców, padła na meczu w 2006 roku przeciwko Great Harwood. Jak na mecz 10 ligi [sic!] to fantastyczny wynik. Dziś, dzięki silnej integracji kibiców wokół klubu, są już w 6 lidze, awansują co roku. Średnio na spotkania FCUM uczęszcza od kilkuset do kilku tysięcy kibiców.

     

    Kibicom MU można pogratulować wytrwałości w poglądach. W 1998 roku, kiedy dość głośno mówiło się o przejęciu MU przez Ruperta Murdocha, już wtedy zadeklarowali, że jeśli do tego dojdzie utworzą własny klub. Opcja przejęcia upadła, a wraz z nią pomysł na alternatywny Manchester. Kiedy Glazer 12. maja 2005 przejął MU, tydzień później kibice spotkali się, by omówić to, o czym mówili wcześniej, czyli przejęcie klubu. Radą w kwestiach organizacyjnych posłużyli im fundatorzy innego alternatywnego klubu – AFC Wimbledon. Do początku lipca aż 4000 osób wpłaciło składkę członkowską na klub, a na koncie nowopowstałego tworu znalazło się 100 tys.

     

    Członkowstwo w klubie warunkuje opłata roczna w wysokości 10 funtów dla dorosłych i 3 funtów dla dzieci. Klub ma rodzaj zarządu, który liczy 11 członków. Na pełen etat pracują tam tylko dwie osoby. Jego organizacja ma charakter non-profit. – Chodzi o rozwijanie zainteresowania futbolem, możliwie niskie ceny biletów, stanie i śpiewanie na stadionie bez obawy, że steward wyprowadzi cię za to ze stadionu – deklaruje Michael Snow, członek FCUM. Mimo że klub nadal jest niewielki, to ma wielkie plany, które konsekwentnie realizuje. Jednym z nich jest budowa własnego stadionu o pojemności ok. 10 tys., a także uruchomienie zespołu żeńskiego. Cena wejściówki na mecz FCUM dla dorosłej osoby to 7,5 funta. Dzieci, studenci i osoby starsze mają zniżki.

     

    Ciekawostka: FCUM z racji obecności licznej Polonii na Wyspach Brytyjskich stara się zachęcić także Polaków do chodzenia na mecze. Kliknij tu i zobacz jak.

     

    W Londynie też alternatywnie: AFC Wimbledon

    Klub powstał w 2002 roku, kiedy grupa kibiców klubu Wimbledon FC nie zgodziła się na przeniesienie ich klubu do oddalonego o 90 km miasta Milton Keynes w hrabstwie Buckinghamshire. W mniemaniu kibiców oznaczało to zerwanie wszelkich więzi z Wimbledonem. Od momentu decyzji o przeniesieniu na mecze Wimbledon FC przestała przychodzić większa część kibiców.

     

    Początkowo pomiędzy fanami drużyny, która została przeniesiona do Milton Keynes, a tymi którzy zostali na miejscu, trwał spór o nazwę. Każda ze stron chciała zostać przy nazwie ze słowem „Wimbledon”. Ostatecznie dysydenci wygrali, a nowy przeniesiony klub zaczął funkcjonować pod nazwą Milton Keynes Dons FC. Oznaczało to także, że wszelkie zasługi, tytuły i nagrody zdobyte w przeszłości przez Wimbledon FC zostały przy AFC Wimbledon.

     

    AFC w przypadku Wimbledonu nie oznacza zwyczajowego w Anglii „Association Football Club” a „ A Fan’s Club” – właśnie po to, żeby podkreślić, że klub jest w rękach kibiców. Na pierwszy mecz drużyny w lipcu 2002 roku przyszło ok. 4500 fanów. Średnia frekwencja od momentu powstania klubu waha sie od ok. 2,500 do 3000 kibiców. Karnet na cały sezon dla dorosłej osoby to wydatek rzędu 270 funtów (w tym jest zawarte 50 funtów dotacji na klub). AFC Wimbledon ma zniżki dla studentów, osób starszych i bezrobotnych oraz dzieci. Dla osoby w wieku 16 – 21 karnet na sezon 2008/2009 to wydatek rzędu 200 funtów.

     

    Ciekawostka: Karnet na spotkania AFC Wimbledon można także kupić na 5 lat z góry! To wydatek około tysiąca funtów dla osoby dorosłej – tyle kosztuje najdroższy karnet na jeden sezon w PL.

     

    Nie było boiska dla Enfield FC, znalazło się dla Enfield Town

    Powstanie klubu datuje się na 2001 rok, ale pomysł pojawił się już w 1999 roku. Wtedy to Enfield FC stracił stadion, na którym grał od 1936 roku. Dla klubu nastały trudne czasy ponieważ jako ”bezdomny” musiał liczyć na życzliwość innych i nierzadko dzielił boisko z sześcioma zespołami. Brak własnego stadionu był poważnym problemem, a kibice czuli, że nikt z decydentów nie jest tym faktem zainteresowany. Wtedy zapadła decyzja o uformowaniu komitetu kibicowskiego i odłączenia się od Enfield FC.

     

    Zobacz ile radości może dawać posiadanie własnego klubu:

     

    Kiedy kibice wzięli sprawy w swoje ręce Enfield Town szybko przestał być bezdomny i zaczął dzielić boisko tylko z Brimsdown Rovers. Na pierwsze spotkanie, właśnie z tą drużyną przyszło 516 kibiców. W tym sezonie frekwencja nie jest tak oszałamiająca: na mecze przychodzi od 90 do 250 kibiców. W poprzednich sezonach prezentowała się nieco lepiej. W sezonie 2006/2007 na spotkania drużyny przychodziło od ok. 100 do ok. 500 kibiców.

     

    Członkowstwo w klubie, podobnie jak w innych tego typu, wiąże się z uiszczeniem rocznej opłaty w wysokości 10 funtów. Karnet na mecze w poprzednim sezonie, jak i bieżącym, to wydatek rzędu 115 funtów (dla osoby dorosłej).

     

    Autor: Anna Chodacka

 

Zdjęcia:

Dodaj komentarz:


Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
 
 
Stadiony.net - prezentacje stadionów piłkarskich