• Zdjęcie:
    (c) Jacek Wójcikowski, JP85.pl
    Data:
    16.12.2009
    Tytuł:

    BzK: Wszyscy jesteśmy zakładnikami Waltera

    Treść:

    Mam taką tezę, że jedyną osobą związaną z KP, której zależy na Legii, jest Mariusz Walter. Coś go w Legii trzyma. A właściwie ktoś. On sam. Ktoś go kiedyś przekonał (szacunek!), że piłka to dobry biznes. I Walter wierzy w to do dziś. Jest zakładnikiem samego siebie, własnego charakteru i własnych decyzji. A my jesteśmy zakładnikami Waltera.

    O tym, że demonstracja protestu to nie doping >>>


    Można powiedzieć, że nieszczęśliwie się zakochał. Niemożliwe, żeby podejmując decyzję o wejściu w Legię nie zdawał sobie sprawy z tego, że właściciele klubów na piłce nożnej nie zarabiają. Każdy realnie patrzący na ten biznes wie, że zarabiają wszyscy - piłkarze, managerowie, właściciele praw telewizyjnych, dziennikarze, sprzedawcy piwa i hotdogów obok stadionów - ale nie właściciele. Być może chwilowa fascynacja piłką, jakiś moment zauroczenia atmosferą na trybunach sprawił, że szef ITI podjął decyzję sercem a nie głową. Przez moment był kibicem.

    Już nie jest. Jeśli w ostatnim czasie jakikolwiek klub zaczął odnosić sukcesy to tylko dlatego, że miał bogatego właściciela - kibica, który poza Jean Michelem Aulasem, wydawał na klub własne pieniądze właściwie ich nie licząc. Bo kibic na klubie nie zarabia, kibic na klub wydaje. Ci najbogatsi setki milionów euro.

    Walter wierzy w zrobienie dobrego biznesu na piłce, dlatego ciągle zależy mu na klubie. Nikt nie jest mu w stanie wytłumaczyć, że piłkarski wielki biznes to fikcja. Każdy więc w tę fikcję brnie, dzień po dniu oddalając się od rzeczywistości. Mamy więc z jednej strony fantastyczną wizję tysięcy bogatych rodzin celebrujących w symbiozie z ultrasami sukcesy legionistów w europejskich pucharach, a z drugiej strony surrealistyczne wręcz obrazki z objętych stanem wojennym trybun i konferencji człowieka pełniącego funkcję trenera. Każda rzecz, która osłabia wyrazistość wizji, jest przeszkodą. Misję pokonywania przeszkód mają z kolei wierni szefowi wykonawcy, tak samo jak on wierzący, że piłka to wielki dochodowy biznes.

    Paweł Kosmala twierdzi, że za 2-3 lata gdy wizja się ziści, najbogatsze kluby grające na pięknych stadionach będą miały ponad 100-milionowe budżety. Spółdzielnia Mleczarska Gostyń, znajdująca się pod względem dochodów na 500. miejscu rankingu Polityki, ma już teraz ponad 300 milionów dochodu. 100 milionów to budżet średniej wielkości supermarketu w centrum miasta.

    Oczywiście, istnieje jeszcze możliwość, w której ktoś przekonał Waltera, że sposobem na zyski będzie wyrwanie Legii z branży której gwiazdą jest Ryszard Forbrich i przeniesienie jej do branży, której gwiazdą jest Rinke Rooyens. Okazało się jednak, że o wiele łatwiej ogląda się ładną, tańczącą pogodynkę niż dukającego piłkarza. Że Mistrza Polski nie zdobywa sie w sms-owym głosowaniu poprzedzonym werdyktem jury i że o wygranym meczu z Wisłą nie warto mówić w Dzień Dobry TVN.

    Czy Walter stanie się kibicem? Wątpię. Czy porzuci błędną ścieżkę? Wątpię. Czy rozkręci w Legii biznes i osiągnie z klubem sukces? Wątpię. Nie napiszę “nie” tylko dlatego, że jestem kibicem.

    Bloger z Krytej

    Tekst wyraża opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, zamieść swoją opinię. Możesz to zrobić komentując ten artykuł (konieczna rejestracja, która zajmie minutę) lub przesyłając odpowiedź na adres: redakcja(at)portalkibica.pl.

 
  • Autor:
    Komentarz dodany przez: Ja_30
    Data:
    17.12.2009 godz. 10:23
    Treść:
    Ja jednak myślę, że na piłce można zrobić dobry biznes. Tylko u nas zabierają się do tego, za przeproszeniem, od dupy strony. Z jednej strony nakłady są naprawdę niewielkie, a oczekiwania ogromne. Najgłośniejsze transfery to pozyskiwanie anonimowych zawodników za darmo albo za grosze (oczywiście trafiają się perełki, np. Marcelo) i windowanie pensji zawodnikom , tylko dlatego,że grają w klubie z czołówki ( Descarga itp.) Jeśli chcemy uzyskać dobry efekt przy małych nakładach, to należy uzbroić się w cierpliwość, a budowanie drużyny rozpocząć od profesjonalnego sztabu (z naciskiem na scouting i szkolenie młodzieży). Nie chce za bardzo rozwodzić się jak to powinno wyglądać dokładnie, za dużo miejsca i czasu by to zajęło, natomiast jedno jest pewne - jeśli na coś jest zapotrzebowanie (a w Polsce jest ogromny popyt na piłkę) to na tym DA się zarobić. Trzeba tylko wiedzieć jak.

Dodaj komentarz:


Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
 
 
Stadiony.net - prezentacje stadionów piłkarskich