-
- Zdjęcie:

- Data:
- 05.03.2009
- Tytuł:
(1P) Emelec Guayaquil: Stworzeni by wygrywać
- Treść:
-
George Lewis Capwell zakładając klub chciał stworzyć wiele sekcji. Właściwie wszystkie możliwe – poza futbolową. Teraz, 80 lat później, dziewięciu na dziesięciu Ekwadorczyków kibicuje jego drużynie piłkarskiej.
<<< (1P) Estudiantes La Plata: Duma i magia | (1P) America de Cali: Prawdziwe "Czerwone Diabły" >>>
EMELEC – to skrót od pierwszych sylab EMpresa ELectrica del ECuador, czyli od nazwy zakładu energetycznego w Ekwadorze. W tym zakładzie dyrektorem był Amerykanin, który zapragnął stworzyć klub sportowy. Zgromadził więc pracowników, przedstawił swój pomysł i tak 28.04.1929 powstał Emelec, zespół zdobywający puchary w każdej dyscyplinie sportowej. Co ciekawe, George Lewis Capwell nie pomyślał nawet przez chwilę o sekcji piłkarskiej. Koszykówka, baseball, boks, tenis – owszem, ale „soccer” w Ameryce nie był jeszcze wtedy uprawiany, więc nie wzbudził jego zainteresowania.
Prawie 80 lat później sekcja piłkarska wywołuje takie emocje:
Mimo sprzeciwu założyciela część pracowników prosiła o wprowadzenie drużyny piłkarskiej do lokalnej ligi w Guayaquil. Capwell z niechęcią się zgodził, stawiając jednocześnie warunek. Drużyna musiała w pierwszym sezonie wygrać ligę. W przeciwnym razie byłaby rozwiązana na zawsze.
Finał tej historii już znacie – w końcu klub istnieje do dziś. Rzeczywiście, po wejściu do lokalnej trzeciej ligi w 1940 roku, drużyna za pierwszym podejściem zwyciężyła. To samo rok później w drugiej i jeszcze pięć razy w kolejnych latach. W mgnieniu oka miejscowa społeczność zaczęła się utożsamiać z zespołem stworzonym „na przekór”.
W 1957 roku w Ekwadorze powstała liga zawodowa. Zgadnijcie, kto wygrał w pierwszym sezonie? Tak, Emelec. W sumie klub zgromadził 17 tytułów, z czego 10 w lidze zawodowej. A tłumy na stadionie szły w tysiące. I tak jest do dziś:
Jak w każdym klubie, o duszy i tożsamości klubu decydują kibice. Fani Emelec są uważani za jednych z najbardziej lojalnych w całym Ekwadorze. Od zawsze śpiewem wspierają swoją drużynę, od pierwszej do ostatniej minuty. Rodzice przekazują uczucia do klubu dzieciom już w bardzo młodych latach, a te dorastając poświęcają dla tej miłości pieniądze, łzy, pot czy wreszcie krew.
Na trybunach Estadio Capwell zdecydowanie przewodzi grupa Boca del Pozo. W dosłownym tłumaczeniu oznacza to po prostu „Pokrywa Studni”, czyli z angielska... Capwell, od nazwiska założyciela. Przed każdym meczem zbierają się w centralnym Parku Kennedyego i w liczbie nawet kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy przechodzą na stadion, zmuszając policję do zamykania ulic. Jeszcze gorzej mają mieszkańcy, gdy w mieście są derby. Stadiony miejscowych drużyn są w zupełnie różnych częściach miasta. Emelec ma swój w samym centrum, a rywale na rogatkach, po drugiej stronie rzeki. Dlatego kiedy mecze grane są na Estadio Banco Pichincha, tysiące ludzi paraliżują całe miasto.
Zobacz Boca del Pozo w Parku Kennedyego przed meczem:
I pochód z parku na stadion:
Największym rywalem Emelec jest CS Barcelona. Oba kluby są bardzo utytułowane, z minimalną przewagą Barcelony. Podobnie jest w lokalnych derbach, największych w Ekwadorze. Z 238 pojedynków 84 wygrała Barcelona, ale Emelec ma tylko o 2 zwycięstwa mniej. Podczas „Clasico de Astillero” („Stoczniowy Klasyk”) stadiony każdorazowo wypełniają się po brzegi, a mają pojemność 45 000 (Emelec) i 89 000 (Barcelona). Na Estadio Capwell prawie połowę pojemności ma bardzo stroma trybuna za bramką, gdzie stoją Boca del Pozo. Wbrew pozorom to nie sami młodzi mężczyźni. Nie brakuje kobiet, starszych i dzieci.
Gdyby Estadio Capwell był dwukrotnie większy, wypełniłby się pewnie do ostatniego miejsca. Ale nie będzie, bo już teraz ciasno otaczają go ulice i domy – nie ma gdzie rozbudowywać. Na szczęście milionom (tak, milionom) Ekwadorczyków zostaje Internet i transmisje satelitarne. A jeśli spotkasz kogoś z Ekwadoru zagranicą i zapytasz, komu kibicuje, w dziewięciu przypadkach na dziesięć odpowiedź brzmi: Emelec Guayaquil.
Luis Cardenas (EmeleXista.com)
dla Portalu Kibica
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.








