-
- Zdjęcie:

- Data:
- 28.11.2009
- Tytuł:
(1P) Eintracht Frankfurt: Niemiecka Harmonia
- Treść:
-
Aktywny kibic Eintrachtu opisuje, jak ze słabej publiczności zrodziła się czołówka niemieckiej sceny ultras. Niepokoją go represje po przeprowadzce na nowy stadion, ale w Eintrachcie pozycja kibiców i tak jest silna. W końcu to oni są znani z poruszania trybunami...
Czytaj też relacje z Japonii, Indonezji, Ekwadoru, Kolumbii i Argentyny >>>
Początki „Kapryśnej Diwy”
Historia Eintrachtu sięga do 1899 roku, kiedy powstały dwa kluby połączone 12 lat później w Eintracht. SGE (Sportgemeinde Eintracht – stara nazwa, oznaczająca „Towarzystwo Sportowe Harmonia”), jak do dziś mówi o klubie wielu kibiców, od samego początku grał w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W 1959 roku Eintracht zdobył pierwsze mistrzostwo Niemiec przeciwko lokalnym rywalom – Kickers Offenbach. Rok później zespół odniósł historyczny sukces w pucharach – w półfinale Pucharu Europy pokonał faworyzowanych Glasgow Rangers 6:1 i 6:3, stając się pierwszym niemieckim zespołem, który doszedł do europejskiego finału. W ostatnim meczu Eintracht uległ jednak Realowi Madryt 3:7, a spotkanie z trybun Hampden Park oglądało ok. 135 tys. widzów.
Klub z Frankfurtu uczestniczył w zakładaniu Bundesligi i nie spadł z niej do 1996 roku. W tym okresie zdołał wywalczyć Puchar UEFA (1980) w „niemieckim finale” przeciwko Borussii Mönchengladbach i czterokrotnie zdobyć Puchar Niemiec (1974, 1975, 1981 i 1988). Bywali też w czubie ligowej tabeli, ale nie udało im się powtórzyć sukcesu z 1959 roku.
Ze względu na nagłe zwroty akcji, klub otrzymał przydomek „Kapryśnej Diwy” lub „Diwy znad Menu”. Sprzyjały temu skandale, jak czterokrotne zmiany trenerów w ciągu jednego sezonu, wręczanie dymisji przez okno w toalecie czy bijatyki na zebraniach.
Po sezonie 1995/96 Eintracht pierwszy raz w historii spadł z ligi, tracąc olbrzymie wpływy w związku z prawem Bosmana i błędami w zarządzaniu. Lata 1996-2005 były prawdopodobnie najbardziej ekscytującymi w historii, z kilkoma awansami i spadkami, a także z zadziwiającymi wynikami, jak „cud nad Menem” z 1999 roku. Eintracht zapewnił sobie wtedy utrzymanie w ostatnim meczu sezonu, ogrywając „rzutem na taśmę” aktualnego mistrza – Kaiserslautern. W 2003 r. klub powrócił do Bundesligi w podobnych okolicznościach, a rok wcześniej omal nie stracił licencji. Od 2005 roku sytuacja się uspokoiła.
Scena kibicowska
Kibicowsko Eintracht nie był zbyt rozwinięty do 1996 roku. Atmosfera na Waldstadion należała do słabszych w lidze. Jak w większości niemieckich klubów, scenę kibicowską tworzyły stowarzyszenia kibiców, „Kutten” (kibice w dżinsowych kamizelkach – niemiecka specyfika) i dwie grupy chuligańskie.
Dopiero po spadku z Bundesligi w 1996 zaczęły się zmiany, których rezultatem było powołanie do życia grupy Ultras Frankfurt w lipcu 1997. Wkrótce grupa stała się najliczniejszą w całych Niemczech, a przez niektórych jest też uważana za najlepszą. Są też mniejsze grupy, jak Droogs ’99 czy Binding Szene ’95, ale wszystkie są skupione pod szyldem Ultras Frankfurt. Od tego czasu zaczęły się przeobrażenia na stadionie – coraz mniej było dżinsowych kamizelek, a coraz więcej ludzi utożsamiało się z duchem ultras. Dlatego Ultras Frankfurt rośli w siłę – nie wbrew innym grupom, ale w porozumieniu z nimi.
Ultrasi skupili wokół siebie dopingujących kibiców na południowej trybunie, na słynnym „G-Block”. Jednak w latach 2002-2005 stadion znany z „meczu na wodzie” w 1974 roku (Polska przegrała z Niemcami w zadziwiających okolicznościach) został kompletnie przebudowany na potrzeby kolejnego mundialu. Od tej chwili kibice gromadzą się na trybunie północno-wschodniej. I na niej tworzą swoje pokazy, tak efektowne jak ten z 2007, na dziesiątą rocznicę powstania grupy UF.
Dziś niezwykle trudno o bilety na miejsca stojące w tej części stadionu, zwłaszcza, że większość jest wyprzedana jako karnety na cały sezon. Skoro już jesteśmy przy karnetach, klub zatrzymał sprzedaż na 26 tysiącach, czyli na połowie stadionu (51,5 tys. pojemności, wliczając 10% miejsc dla gości). W meczach u siebie frekwencja oscyluje wokół 40 tys. widzów, a często dochodzi do 50 lub nawet brakuje biletów. Wcześniej, na starym stadionie, mieliśmy ok. 20-30 tys. co mecz, zwłaszcza podczas gry w niższych ligach.
Ale niestety wraz ze wzrostem frekwencji i poprawą warunków na nowym stadionie, przyszły nowe restrykcje, z tzw. „względów bezpieczeństwa”. Dlatego ostatni mecz u siebie z użyciem pirotechniki Eintracht rozegrał jeszcze na starym stadionie, w 2002 roku.
Lepiej jest na wyjazdach, które gromadzą wielu kibiców. Jest bardzo szeroka grupa ludzi, którzy jeżdżą na każdy wyjazd, nieważne gdzie. Najczęściej bilety na wyjazdy są wyprzedane nawet na parę tygodni z wyprzedzeniem. Dla przykładu, podczas meczu z Hoffenheim we wrześniu 2008, połowa stadionu w Mannheim (stadion Hoffenheim był w budowie – przyp. red.) zajęli przyjezdni z Frankfurtu. W Internecie największą furorę zrobił jednak filmik, na którym fani Eintrachtu w sile kilku tysięcy zatrzęśli trybunami w Broendby – dosłownie:
Od sezonu 2006/07, kiedy wielu ultrasów zostało zakazami wyrugowanych ze stadionów trzech najwyższych lig, czwartoligowa drużyna rezerw Eintrachtu pełni ważną rolę. Duża liczba kibiców chodzi na mecze amatorów i tam robi oprawy i organizuje doping. Wyjazdowy mecz rezerw w odległym o 40km Darmstadt zgromadził ok. 1,2 tys. kibiców Eintrachtu. Tak wyglądał sektor gości w czwartoligowych derbach Frankfurtu:
W porównaniu z innymi klubami, zwłaszcza tymi z Zagłębia Ruhry, gdzie futbol zawsze stanowił ważną część życia, Eintracht ma dość dużą i entuzjastyczną publiczność. Mówi się też, że atmosfera na trybunach, u siebie i na wyjeździe, należy do ligowej czołówki. A wszystko to w jednym z najbogatszych regionów Niemiec, z dużą liczbą imigrantów i dużym przepływem ludności.
W ostatnich latach scena kibicowska cierpi na rozwoju tzw. „nowoczesnego futbolu”, ale wpływ kibiców na decyzje w klubie wciąż jest dość duży. Niektórzy działacze najchętniej zmieniliby ten fakt – szczególnie, że i ultrasi, i nawet chuligani, wciąż tworzą scenę kibicowską.
Rohne | PortalKibica.pl
Zdjęcia:
-
- Autor:
- Data:
- 28.11.2009 godz. 09:11
- Treść:
- "W 1959 roku Eintracht zdobył pierwsze mistrzostwo Polski" a to ciekawe :)
-
- Autor:
- Data:
- 28.11.2009 godz. 10:36
- Treść:
- Frankfurt- bez wątpienia czołówka niemiecka jeżeli o doping chodzi..
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.













