-
- Zdjęcie:

- Data:
- 08.03.2009
- Tytuł:
(1P) America de Cali: Prawdziwe „Czerwone Diabły”
- Treść:
-
Pierwszą część cyklu „Jedna Pasja” kończymy prezentacją pierwszej profesjonalnej drużyny Kolumbii. Pierwszej zniszczonej przez narkotykowe kartele i jedynej, która będąc bankrutem zdobyła mistrzostwo. Teraz ratują ją nawet emeryci, bo nie wyobrażają sobie rozpadu klubu.
<<< (1P) Emelec Guayaquil: Stworzeni, by wygrywać
„Pasja ludu”, tak mówi się o tym klubie. Powstał w 1927 roku, w jednej z najbiedniejszych dzielnic Cali – wschodzącego miasta Kolumbii. Grał w lokalnej lidze, bo tylko taka wtedy była. Jednak został z niej usunięty z nieznanych przyczyn, zawodnicy zaczęli jeździć po kraju i rozgrywać mecze z drużynami innych lig. Dzięki temu America stała się pierwszym klubem o ogólnokrajowej sławie. W 1948 roku zespół przeszedł na profesjonalizm, jako pierwszy w Kolumbii.
Jednak do 1969 roku nie udało mu się zdobyć nic. Wtedy władzę przejął trener Gabriel Ochoa Uribe, który w 12 lat wywalczył z zespołem 7 tytułów mistrzowskich. Nie trzeba dodawać, że biedny, robotniczy klub zyskał gigantyczną popularność. Kiedy w 1969 roku trener udzielał wywiadu przed finałowym meczem ligi, mówił, że to miasto i ci biedni ludzie na to zasługują. W szczytowym momencie America była uznawana za drugi najsilniejszy klub świata.
W jednej chwili „La Mechita” stracili wszystko, gdy w 1995 roku rząd USA oskarżył klub o pranie pieniędzy karteli narkotykowych. USA zamroziła amerykańskie konta zespołu. America została wpisana na tzw. „Listę Clintona”, czyli zestawienie firm podejrzanych o współpracę z organizacjami przestępczymi. Szefowie kartelu, Miguel i Gilberto Rodriguez, zostali aresztowani, a władze USA zaleciły wszelkim instytucjom zerwanie współpracy z klubem. Wcześniej pieniądze płynęły szerokim strumieniem, choć duża część tych pieniędzy była oczywiście efektem działań przestępczych. Od 1995 r. do teraz klub jest pozbawiony jakichkolwiek źródeł finansowania.
America została sama. Prawie. Zostali jej kibice. Zyski pochodziły od nich - ze sprzedaży biletów, a później koszulek. Koszulki przyszły z czasem, bo klub musiał specjalnie zbudować niewielką fabrykę. Nikt nie chciał z nimi współpracować, więc sami je wytwarzają. Od lat 90. długi rosną, bo od dekady America nie miała żadnego wartościowego sponsora. Wciąż jest na liście podwyższonego ryzyka. „Do pierwszego” wystarcza dzięki sprzedaży talentów, bo tamtejsza szkółka zawsze słynęła z dobrego przygotowania młodzieży i szlifowania piłkarskich diamentów.
Mimo to sportowy duch nie umarł. Zawodnicy zarabiali najmniej w lidze, są w większości młodzi i niedoświadczeni. Ale nie tylko nie spadli z ligi – oni ją dwukrotnie wygrali. Sukcesy sportowe zawsze poprawiają sprzedaż dzięki rosnącej popularności i klub utrzymuje się na wierzchu. Teraz chcą mu pomóc władze miasta i jeszcze w tym roku klub ma zmienić nazwę i formalnie stanie się nową firmą. Ma to pomóc zerwać z „brudną” przeszłością, choć nowy twór będzie spadkobiercą wszystkich osiągnięć sportowych.
Kibice ostatnio chodzą na mecze częściej, bo swój trzynasty tytuł mistrzowski klub zdobył zaledwie trzy miesiące temu. Ale nawet w bardzo trudnych chwilach, na trybunach bywało średnio 18 tysięcy widzów (dziś 20). W najważniejszych meczach nie idzie igły wcisnąć, na stadionie jest ok. 35 tysięcy. Najważniejsze to te z Deportivo Cali – największe miejskie derby w Kolumbii, a także z Atletico Nacional – to nieoficjalne „derby Kolumbii”.
Co ciekawe, kibice Independiente Santa Fe (Bogota) też uważają mecze z Americą za derby. więc pojedynki tych drużyn są bardzo emocjonujące, nie tylko na boisku. W maju 2005, gdy America wygrywała na stadionie rywala, wybuchły zamieszki. Zginęła jedna osoba. Szczególna nienawiść ze strony kibiców Santa Fe ma prostą przyczynę. Nawet w ich mieście, Bogocie, kibiców Ameriki jest więcej. Choć to niewiarygodne, kiedy „La Mechita” gra w Bogocie, miejscowi kibice tego zespołu tworzą barra bravę („młyn”) porównywalną z tą w ojczystym Cali.
Pierwsze zorganizowane grupy kibiców zaczęły powstawać w latach 70., na czele z "Estrella Roja", "El Reloj", "Sentimiento Rojo" czy "Aquel 19". Większość z nich istnieje do dziś i zajmują wschodnią część stadionu. Jego sercem jest jednak południowa trybuna. to tam, w 1997 roku, powstała grupa „Baron Rojo Sur” i stworzyła pierwszy oficjalny młyn Ameriki. W ciągu kilku lat grupa rozrosła się do ogromnych rozmiarów i co mecz gromadzi przynajmniej kilka tysięcy fanów. Kiedy America przyjeżdża do Bogoty, młyn tworzy druga co do wielkości grupa – „Disturbio Rojo”.
Cesar Alejandro Uribe Tovar dla Portalu Kibica
Dodaj komentarz:
Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.








